Do tej pory dotychczasowym liderem był 2006. Wesel było dwa, plus nasze. Ten rok będzie nie gorszy. Na lato mamy przewidziane trzy śluby. Ale chyba powoli z fali tych uroczystości przechodzimy do kolejnego etapu, czyli chrzcin. Też już jedno tego lata mieliśmy. W sumie to nawet wygodniejsze imprezy, bo do południa, więc dzieci mniej umęczą.
Tym niemniej jednak kiedy się dowiedzieliśmy, że w Myszyńcu jest kolejna folklorystyczna impreza, pod hasłem: Wesele Kurpiowskie, miałam nadzieję, że się wybierzemy. No bo skoro rok ślubów to do kompletu by pasowało… Czarowaliśmy, zaklinaliśmy, Lila zostawiła na huśtawce u naszych ubiegłoweekendowych gospodarzy kocyk i butelkę, ale nic nam nie wyszło z wproszenia się 🙂 No cóż. Zapakowałam więc nas do auta i jadziem do dziadków! Czereśnia podobno łamie się od owoców, maliny już na rynku w dużych ilościach, budka z najlepszymi na świecie lodami włoskimi już działa, więc atrakcje czekają! 🙂

