Co zrobić jak dziecko ma udar słoneczny?

Spox, tym tym razem nie my 🙂 Awaria była w domu u sąsiadów z ich dwuletnią córeczką. Dokładnie w tym samym wieku była Łucja, kiedy ją to też spotkało. Upalna grecka wyspa i gorączkujące dziecko. Telefon do przyjaciela, a dokładniej sesemes do przyjaciółki i uzyskana porada, która nie straciła nic na ważności:

  1. Schować dziecko do cienia.
  2. Poić. Jak da radę to posłodzoną, lub posoloną wodą (elektrolity). Ale zwykła też może być.
  3. Zimna kąpiel. Nie lodowata, ale zimna. Może być hotelowy basen, albo wanna pełna letniej wody.
  4. Przez dzień, dwa nie wypuszczać na słońce.

Męczą mnie te upały. Idealna temperatura to 23-24 stopnie. I uwielbiam ciepłe wieczory. Po dwóch miesiącach telewizyjnego detoxu, włączyliśmy dziewczynom telewizor. Nie szło ich inaczej z dworu do domu ściągnąć w samo południe.

<><>

Ale, żeby nie było tak katastroficznie przy sobotach, to jedna refleksja jaka mnie dziś naszła… UWIELBIAM jeść palcami. W sferze sposobu jedzenia, dobrze bym się czuła w kulturach pierwotnych… gdzie nie znano sztućców! Zupy i płyny mogę wypijać, ale całą resztę chętnie pochłaniałabym ręcznie 🙂 Taka np. karkówka. Po co ją kroić? Jak trzymasz w rękach i trafisz na tłustszy kawałek, to po prostu go obgryzasz wokół. Albo sałatki. Ryzykować, że w łapczywym pędzie coś spadnie z widelca na dekolt?! O ileż wygodniej paluchami ładować mięsiste pomidory, chrupiącą sałatę, gorzkawą rzodkiewkę czy ociekakający oliwą ser…