Z mężem:
- A co Ty taki schrypnięty jesteś?
- Jak zawsze bez Ciebie się przeziębiłem.
- Może byłeś za lekko ubrany?
- Nie. Wczoraj byliśmy na gokartach.
- Super!
- Wszystko mnie dziś boli.
- Ktoś w Ciebie wjechał?
- Nie. Ale to jednak męczący sport jest.
- Pewnie zupełnie inne grupy mięśni pracują?
- Tak, ale zdobyłem srebrny medal.
- No, to jestem dumna 🙂
- Ja też. Potem poszliśmy do klubu.
- I jak te Czeszki?
- Barmanka była taka, że bym ją chętnie do trójkącika dołączył… Muszę kończyć.
- Halo!!! Wróć mi tu! Jaka znowu barmanka?
- 🙂 No barmanka.
- A tańczyłeś trochę?
- Trochę tak.
- Pokazałeś jakieś Czeszce swój taniec wilka? [to taki special ruch taneczny Diabla ;)]
- Nie. Pokazałem inne tańce. Jak dziewczyny?
- Były z wujkiem w kinie. Lila zasnęła i Mały nieźle musiał się bronić przed zaśnięciem.
- Takie maluchy to usypiają.
- Jeszcze ten kojący niebieski ekran i szum wody…
- A idziesz na wybory?
- Nie planowałam.
- Musisz iść i zagłosować na naszego sąsiada.
- Ale ja nie lubię pana Edmunda.
- Nie szkodzi. On chce odwodnić naszą miejscowość.
- No to pójdę.
<<>>
Z córką. Łucja trzyma w ręku żółty kubek i przemawia jak do mikrofonu (??):
- Co to są przybory, proszę pani?
- Wybory. Wybory to taki rodzaj głosowania, kiedy wybieramy (dlatego wybory) – wójta. Bo wiele osób chce nim być. Wójt będzie budował nowe przedszkola, pilnował żeby samochody nie jeździły szybko i żeby dzieci mogły bezpiecznie przechodzić przez jezdnie i wymieniał żarówki w latarniach, żeby było jasno w nocy.
- I kogo pani wybrała?
- Wybrałam naszego sąsiada. On wybuduje nową szkołę do której będzie chodzić moja córka i będzie zbierał papierki z ulic, żeby nie było bałaganu. Pamiętasz, kiedyś u babci Luci już też głosowałaś?
- A babcia Lucia też wybiera wujka?
- Wójta. Nie. Babcia Lucia i babcia Krysia mieszkają w mieście i one nie wybierają wójta…
- A dlaczego w mieście nie ma koników morskich?
- Nie wiem.
- Bo w mieście nie ma wody. Koniki morskie mieszkają w oceanach! 🙂
