- Tak sobie myślę Lil, że nigdy nikt nie był we mnie TAK zakochany, że tracił rozum i wszystko stawiał na jedną kartę. ALE wszyscy chcieli ze mną być ze względu na styl życia. To było coś co ich trzymało przy nim i o tym odchodząc mówili… – ciągnęłam do Lilki mój wywód.
- Myślę matko, że nie powinnaś narzekać….A ja sobie ostatnio myślałam, że gdybym miała uratować TYLKO jedną osobę na świecie, to byłaby to Łucja.
- Bardzo mnie ogrzewa ta informacja. Może powinnam się oburzyć, ale dlaczego nie ja, ale cieszę się, że wybrałabyś ją.
Z okazji trwających świąt, dużo, z Lilką, jeździmy. Wczoraj np. byłyśmy u dziadków, u ich kota. Dziadki pojechały do Miasta Chrząszcza, z Lutką NIE ma kontaktu, bo ona jak zajęła się integracją z braćmi, to NIC nie ma większego znaczenia, a MY ogarniałyśmy, W TYM CZASIE, ich kotka. Zresztą zrobiłyśmy niezłego kiksa, bo jak ruszyłyśmy, to w połowie trasy musiałyśmy zawrócić bo NIE zabrałyśmy klucza do ich domu! Nasiedziałyśmy się więc w aucie i nagadałyśmy KONKRETNIE! Zaraz za to ruszamy na rodzinne spotkanie i po drodze spróbujemy wyciągnąć z sanato Mieszka. Niżej foteczka od Diabla, bo z Łucją jadą właśnie pociągiem, chyba na Sylt! To taka wyspa, która z lądem jest połączona nasypem kolejowym i albo tak, albo promem, można się tam dostać!















