AURA refleksyjna

  • Tak sobie myślę Lil, że nigdy nikt nie był we mnie TAK zakochany, że tracił rozum i wszystko stawiał na jedną kartę. ALE wszyscy chcieli ze mną być ze względu na styl życia. To było coś co ich trzymało przy nim i o tym odchodząc mówili… – ciągnęłam do Lilki mój wywód.
  • Myślę matko, że nie powinnaś narzekać….A ja sobie ostatnio myślałam, że gdybym miała uratować TYLKO jedną osobę na świecie, to byłaby to Łucja.
  • Bardzo mnie ogrzewa ta informacja. Może powinnam się oburzyć, ale dlaczego nie ja, ale cieszę się, że wybrałabyś ją.

Z okazji trwających świąt, dużo, z Lilką, jeździmy. Wczoraj np. byłyśmy u dziadków, u ich kota. Dziadki pojechały do Miasta Chrząszcza, z Lutką NIE ma kontaktu, bo ona jak zajęła się integracją z braćmi, to NIC nie ma większego znaczenia, a MY ogarniałyśmy, W TYM CZASIE, ich kotka. Zresztą zrobiłyśmy niezłego kiksa, bo jak ruszyłyśmy, to w połowie trasy musiałyśmy zawrócić bo NIE zabrałyśmy klucza do ich domu! Nasiedziałyśmy się więc w aucie i nagadałyśmy KONKRETNIE! Zaraz za to ruszamy na rodzinne spotkanie i po drodze spróbujemy wyciągnąć z sanato Mieszka. Niżej foteczka od Diabla, bo z Łucją jadą właśnie pociągiem, chyba na Sylt! To taka wyspa, która z lądem jest połączona nasypem kolejowym i albo tak, albo promem, można się tam dostać!

🕯️1-szy listopada🕯️

Jane Goodall, Claudia Cardinale, David Lynch, Papież Franciszek, Gene Hackman, Richard Chamberlain, Giorgio Armani, Robert Redford, Tadeusz Rolke, Val Kilmer, Björn Andrésen, Stanisław Tym

Zniknęła w ciągu ostatniego roku kolejna porcja ludzi, którzy w pewnym momencie wydawali mi się ważni i byli dla mnie inspirujący. I był ten rok trudny. Więcej pewnie będę pisać o tym w rocznym podsumowaniu, ale ta druga połowa roku to takie ładunki się nam zwalały, że nie sądziłam, że może aż tak ŁUPAĆ. Byłam wczoraj u tej mojej fryzjerki i pomyślałam sobie, że jak będę u niej za pół roku to pewnie zapyta, co się u mnie działo pół roku temu, bo na głowie będę miała mnóstwo krótkich włosów, które dopiero wyrosną. Bo tak zawsze mam, że jak mi się tak wszystko wali, to trochę więcej mi ich wypada (ale później ODRASTAJĄ). Mam więc takie przesłanie dla Was, żebyście o siebie dbali. Żebyście byli dla siebie dobrzy i wyrozumiali. WSZYSCY jesteśmy ważni. Każdy dla kogoś i każdy dla samego siebie!

Znalazłam na telefonie zdjęcie z tunelu pod mostem. Szukałam fotki, której Wam jeszcze nie pokazywałam i TA się nada! Wklejam ją Wam, niejako metaforycznie, bo bywa czasem tak, że mamy wrażenie, że utknęliśmy w ciemnościach, wszystko nas przygniata i totalnie nie wiemy jak się stamtąd wydostać. A jest w ŻYCIU (zawsze) jakieś światło, do którego trzeba iść!

🎃👻🍬🦇💀🧡Psikusują!

Stukają, pukają i krzyczą: Cukierek, albo psikus! A Bibka szczeka i dla niej, to chyba najgorszy wieczór w roku – zaraz po SYLWESTRZE… Za to, z kilogram cuksów już WYDAŁAM! Równolegle, z zupełnie niestrasznych rzeczy: udało nam się dziś odebrać orzeczenie Lilki i ja byłam u fryzjera. Tym razem moja fryzjerka miała fazę na szarości i chociaż TRADYCYJNIE zamawiałam RUDY blond, dziś DOSTAŁAM włosy w kolorze siwy blond. Bardzo ją lubię, ale ona jest taka Monnet, który pod koniec życia miał okres gdy tworzył obrazy w kolorze fioletowym, albo Picasso, który miewał fazy tylko na róż czy na niebieski… I ona ma akurat fazę na chłodne blondy i taką MNIE też zrobiła. CÓŻ, za pół roku spróbujemy ponownie, bo to jednak super babka 😀 Tu macie Halloweenową roleczkę z wczoraj, a niżej nostalgiczna fotka z październikowego Hamburga!

🥂⋆BAL

  • Możemy jechać do Mieszka?
  • Nie, Lil. Na 18-stą wpadł mi jeszcze jeden egzamin. Czyli wyjedziemy po 19-stej. Muszę się tylko przebrać w coś wygodnego… W bluzie będę na tym egzaminie… Czy mogę zostać w koczkach?
  • Nie. Lepiej je zdejmij, bo bluza i kucyki to taki only-f_s vibe.

Strasznie mam znowu napięty okres ostatnio, ALE za to dziś bawiłam się na imprezie Halloweenowej! Z mojego zestawu strojów wytypowałam Fridę (na kościotrupa mam za dużo wałeczków, bo to skinny kostium, a na Kleopatrę było by mi za gorąco). Widzicie te kościotrupy z łańcuchów papierowych? Na koniec imprezy zabrałam OBA! Moim zdaniem są mega, a nasze domowe dekoracje się porozpadały!

Rzeczywistość to surowa pani, ale nie można zaprzeczać jej istnieniu.

-„Córka kości”, to teoretycznie Lilkowa książka, ale czyta mi się to na tyle dobrze, że chyba sięgnę po kolejne części!

Pamiętacie, że rok temu niefortunnie przelałam kasę na konto w Cinkciarzu? Niezmiennie uważam, że były to najlepsze możliwe karty do płatności w obcej walucie, ale niestety firma się przewaliła i MOJE środki zniknęły. Po drodze składałam wnioski na policji (bo mamy taką grupę poszkodowanych, gdzie co chwila ktoś podrzucał kolejną ścieżkę działania), wysyłałam różne pisma, ale przedwczoraj system płatniczy oficjalnie ogłosił upadłość. No więc, mając 30 dni na zgłoszenie, dziś rano rozgryzłam też system Krajowego Rejestru Dłużników i TAM złożyłam kolejne pismo. Uff, ależ ja jestem papierkowym gigantem! To raz. Dwa: wynalazłam na strychu karton Halloweenowy, bo chociaż będziemy z Lilką w tym minimalistycznie temat ogarniać, to jakieś tam gadżety będą! Mamy już popakowane w STRASZNE torebki, cukierki (wczoraj byłyśmy w sklepie – akurat w owadzie, na słodycze na wagę, wrzucili promkę) i ogólny zarys dekoracji.

Pokażę Wam dwie foteczki od Łucji. Panna właśnie ruszyła do Hamburga, z tej wsi, co to na niej Diabli mieszka i takie widoczki ma po drodze na kolejkę!

„Październik stoi u dwora, wykop ziemniaki pora”

  • A co tam u Mieszka? – zapytał mnie wieczorem Diabli, kiedy raportowaliśmy sobie co tam u dzieci słychać.
  • Dobrze. On NIE jest zadowolony ze swojego roomie i chyba jednak zmieni sobie pokój, chociaż to większe zawracanie głowy…
  • To nie wytrzyma z nim ostatniego tygodnia?
  • No własnie powinien wytrzymać, ale gość jest ponoć wyjątkowo irytujący. Podobno puścił mu por__sa na smartwachu. Rozumiesz? Koleś nie ma komórki, bo rodzice nie chcieli by docierał do pewnych treści, to on na smartwatchu ogląda!
  • Widocznie ma dobry wzrok.
  • Proszę Cię. To jakaś TAKA miniaturyzacja, że biust jest wielkości ziarenka maku!
  • Widocznie ma DOBRY wzrok.
  • NIKT nie ma AŻ tak dobrego, żeby to miało sens!

Byłyśmy rano z Lilą na odczulaniu (strasznie długo dziś to trwało) i zajrzałyśmy na rynek. Planów było więcej, ale tak nas ta przychodnia zmęczyła, że wróciłyśmy do domu by każda mogła swoje tematy realizować… Musimy jeszcze dziś wyjść, ale wpierw konieczne jest ładowanie baterii! Mamy ambitny plan na przetwarzanie nashi, które to przywieźliśmy od dziadków, ale musimy wpierw wzbudzić w sobie energię twórczą. Pokażę Wam, jakie tło na messendzerze ustawił nam Mieszko. Można tam sobie teraz generować tła i on wygenerował nam w tle Bibka. Co ciekawe musiał użyć angielskiego, ale czytałam wczoraj, że okazało się, że język polski jest najlepszy do AI. Bo słowa mają dużo znaczeń!

🏈 Dynamiczny koniec października

Pierwszy dzień w NOWYM czasie WCALE nie oznaczał, że pospałam dłużej… Bo w nocy musiałam odstawić Łucję na lotnisko! Panna pojechała na chwilę do taty, bo może uda się załatwić jej pracę zdalną i jakby podpisała umowę, to od listopada mogła już sobie dorabiać. Akcja była szybka, Diabli od razu zaklepał jej samolot i panna chwilę później się odprawiła. Problem jest tylko taki, że na 1 listopada może być krucho z biletami i może się zdarzyć że Łucza wróci do nas dopiero na początku przyszłego tygodnia, a to oznacza, że będziemy z Liluśką SAME na ten Halloween cukierki wydawać.

W bagażniku leżakują zimowe opony zabrane z garażu od dziadków (ale warsztat dopiero w przyszłym tygodniu), więc walizka Łucji leżała na tylnym siedzeniu, gdy ją odwoziłam. Jutro zbiera się komisja w sprawie orzeczenia Lilki i mam w tym tygodniu odczulanie z nią… Nie wiem czy coś szalonego zrobimy, bo koniec miesiąca i babka w każdej wolnej chwili się uczy, ale może coś wymyślimy?

🕐Dziś zmiana czasu!

  • Synu, dasz mi już dziś mojego fonka? – zawiozłam Mieszkowi NOWY telefon, który wcześniej odebraliśmy z punktu, więc założyłam, że może oddać mi mój, który jest MOIM doskonałym kalendarzem i budzikiem.
  • Jeszcze nie. Muszę tam zrobić porządek.
  • Coś tam sobie poinstalowałeś? I chcesz wyczyścić historię przeglądarki?
  • Nie. Nie chcę żebyś miała złe zdanie o Jaguarze [jego kumplu]. On straszne rzeczy mi przysyłał.

Ta, na pewno… Jakby nie było Młody ma już nową zabawkę, jest bardzo zadowolony, więc TEN temat jest już ogarnięty! Ja natomiast z pannami byłam u dziadków i zawieźliśmy dziadkowi naszą owsiankę! Dziadek lubi te nasze jaglanki i owsianki, więc robimy większą porcję i zawozimy! Taka bryła oparta na mlekach roślinnych jest potem dwudniową bazą śniadaniową, którą można wymieszać ze zwykłym mlekiem i dorzucić do tego prażone jabłka, albo smażone banany. Rozgrzewające, syte i energetyczne! Btw. Dziś zmienił nam się czas, podobno na wiosnę mamy wymienić czas po raz ostatni (na czas letni) i tego ZIMOWEGO czasu będzie mi szkoda. Zdecydowanie wolę!

🎨kulturalna sobota

  • Trzy osoby. Dwie osoby dorosłe i jeden uczeń. Spośród tych dwóch dorosłych jeden studencki, a jeden z legitymacją nauczyciela. Wszystkie osoby mają KDR. Proszę mi z tego wykombinować jakiś najtańszy bilet.

Powiedziałam w kasie muzeum i TAKI też bilet otrzymałam! 🙂 A poszłyśmy na wystawę o grotesce. Czarnym karnawale, maskaradzie, błaznach, przerysowaniu, mroku i szaleństwie. Idealny podkład pod maturalne tematy dla Lilki! Przyda się jeżeli w tematach pojawi się Młoda Polska, albo Ferdydurke. Ba, Łucja na jednym plakacie wyczaiła unoszący się w powietrzu chochoł otoczony przez wróżki, więc Wesele też można podciągnąć! Tu roleczka, a w bonusie trzy fotki! Btw. ta czerwona gablota masek kojarzy mi się z Grą o Tron i tą świątynią ludzi wyznających Boga o Wielu Twarzach (Gildia zabójców z Braavos ;).

balans ⚖️

  • Pokazać Wam co się nauczyłem robić? – zapytał Mieszko sióstr, po czym otworzył buzię i wykonał kombinację z językiem – FALBANKĘ.
  • Oooo, nieźle Mieszko. Ja nie mogę wyjść z rurki – odpowiedziała mu Łucja.
  • Jak umiesz rurkę, to zrobisz też falbankę.
  • A wiecie, czego ja się nauczyłam kiedyś w sanatorium? – kontynuowała najstarsza siostra – Podnosić JEDNĄ brew. Przed tymi lustrami podczas ćwiczeń!
  • A ja nawet rurki nie potrafię! – pożaliła się na to Lila.

Żebyśmy mieli jasność. I brew i falbankę JA potrafię zrobić, więc GENETYCZNIE powinni dać radę!

Strasznie męczący był dzisiejszy dzień. Łucja spóźniła się do fryzjerki i ta JUŻ była zajęta, pada tak bardzo, że co wyjdę, to cały zestaw odzieży mokry, robota zakończyła mi się dopiero teraz (18-sta), a jeszcze chcemy dziś dotrzeć do Mieszka! Gość tam czeka na nas i JEDZENIE, ORAZ odnosi jak widać SUKCESY z własnym ciałem. Równolegle przepaliły mi się światła mijania i to tak cudownie, że TRZY sztuki od razu (??!!), a w warsztacie przyjmą mnie dopiero na początku listopada! Na jutro zaprasza mnie jedna znajoma i nawet przysłała fotkę swojego pięknego psa, ale tak mnie ostatnio przeczołguje rzeczywistość, że chyba wolę posiedzieć w domu. Niemniej jednak nie martwcie się! Żyję w głębokim przeświadczeniu, że zanim wydarzy się coś dobrego, musi się trochę spraw napiąć i zawalić. Na tym polega życiowa równowaga.