a zaraz będę zabierać za obiad

Walczyłam rano z tosterem. Wciskałam te grzany, opuszczałam metalową półeczkę, ale ona nie chciała się zablokować. Ba, nawet nic się nie żarzyło! Plis, plis, tylko nie kolejny rozwalony toster! I wtem spojrzałam przez okno i zobaczyłam, że biegnie do nas sąsiad. Spojrzałam na zegarek na kuchence i mnie olśniło. Nie działał! Wyjrzałam z domu i krzyknęłam:

  • Och jak się cieszę, że Cię widzę!
  • Nie ma u Was prądu?!
  • Nie ma! I cieszę, że się, że w Was tez nie ma, bo już się bałam, że straciliśmy toster!

🐹🐹🐹

Łucja jednak POSZŁA dziś do szkoły, bo miała odebrać świadectwo z podstawówki. ALE wyszła z domu zanim się obudziłam i tylko później jak parkowałam rower na stacji to postawiłam obok niej. Wróciła przede mną, więc widziała, że ją przyuważyłam!

🧘🏻‍♂️ ZEN

  • Lil, może spróbuj te spodnie z TĄ bluzką?
  • To na nic. W tej bluzce wyglądam jakbym miała 50 lat.
  • Witaj w klubie.

Dramatyczny mieliśmy sobotni poranek. Ja i Łucja dość szybko wybrałyśmy odświętny strój i nie miał z nim również problemów Mieszko. ZA TO Lila była nie do ubrania. Wywalone zostało wszystko z mojej i Łucji szafy i panna MIERZYŁA. Dwa dni wcześniej ekipa była na zakupach z babcią, ale jeden t-shirt co jej doszedł wiele nie zmieniał. Wymyśliłam więc, że we wtorek, zanim ruszy szkoła, pojadę z ekipą na KOLEJNE zakupy. Potem ja zmyję się do roboty, a oni pojadą sobie na jakiś lanczyk. Tak też zrobiliśmy i COŚ tam doszło, chociaż głównie dla Mieszka (i dobrze, bo on był BEZ krótkich spodenek!).

🧘🏻‍♂️🧘🏻‍♂️🧘🏻‍♂️

Zaczynamy kolejny tydzień! Nie będzie długi, ale intensywny. Przede wszystkim dziś z rana byłam z Mieszkiem na pobieraniu krwi. Gość ma jakieś krwotoki z nosa, lekarz na teleporadzie zleciła by zacząć diagnozowanie od badania krwi i tak też zrobiliśmy. Krwotoki są najprawdopodobniej wzrostowe, ale są dość obfite (1-2x dziennie od jakiegoś tygodnia), więc chcemy to sprawdzić. Mamy już opracowane procedury, ale zanim do tego doszliśmy zabrudziliśmy tyle ręczników, że dopiero dziś, po nocy, rozwiesiłam ostatnią turę. Diabli, który w temat się włączył wprowadził innowacyjne tampony (schodzą trzy sztuki do jednej sesji) jako metoda szybkiej reakcji i wygląda na to, że doraźnie to pomoże. Poza tym muszę TEŻ dotrzeć do fryzjera, bo jeżeli jestem w stanie z moich włosów zrobić kucyka na czubku głowy, to znaczy, że są zdecydowanie za długie. W międzyczasie chcę także schować te słodkie Wielkanocne ozdoby i skosić po raz kolejny trawę. Ach, no i Lutka postanowiła zrobić rewolucję w moim ogródku i nie będę się bronić, bo plan ma świetny!

🐦🐦‍⬛🕊️Świergot w Lany Poniedziałek!

Wiecie, że skorupki jajek w naszym ogródku zwabiają ptaki? To źródło wapnia, które jest im potrzebne. True, pojawiają się TE ślady PO ptakach, np. na aucie, ale to miłe, że skrzydlate do nas przylatują! W necie są porady, żeby wieszać skorupki w tych plastikowych siateczkach, ale tak NIE róbcie, bo im się pazury w TYM klinują. Zresztą, te kule z tłuszczem ze sklepów, też lepiej mocować na sznurku, albo nabijać na patyk. Ja odkryłam namnożenie ptactwa przypadkiem, bo świergoczą non-stop. Rzeczywiście rozsypuję te skorupki na tym tym moim małym areale i one znikają. Czasem je zakopuję, ale na ogół pokruszone usypuję pod drzewami i jak zaczęłam śledzić, czemu mam mi znikają, to odkryłam, że co chwila jakieś mniejsze lub większe ptaszysko przysiada i …porywa biały skarb!

🐦🐦‍⬛🕊️🐦‍⬛🐦

Odstawiłam wczoraj po 16-stej dzieci do taty i wróciłam do domu. Ależ cudowne takie życie po rozwodzie 🙂 Już NIC nie musiałam, weszłam do domu, nakarmiłam Miaustrę, która rozpaczała, że ponad 24 h była SAMA, rozpakowałam przywiezione rzeczy i rozłożyłam się z prasowaniem. Na spokojnie przygotowałam gniazdka! Położyłam się co prawda za późno spać, ale coś za coś! A dziś sobie odkurzyłam, posprzątałam, a zaraz wsiadam do auta i jadę do dziadków! Oczywiście wyposażona w psikawki, by oblać jak należy seniorów!

jeden prezent BABKI mają wspólny i nie dotarły majtki dla nich. Dostałam maila w przeprosinami od firmy kurierskiej, ale chyba dopiero jutro będą… Trudno mają więc tylko po kosmetyku!

rozmowy przy sosie tatarskim i białej kiełbasie

  • Z poczty pamiętam, że była tam taka drewniana budka telefoniczna- mojemu bratu zebrało się na wspominki z miasta chrząszcza.
  • Tak. I mama do niej biegała, jak miałam zadzwonić. – odpowiedziała babcia.
  • To był taki dworek…
  • Tak. Właścicielem było Gonczarowski i on wynajmowała poczcie i lokatorom. To był też mój nauczyciel. A ponieważ byłam sąsiadką to czasem wysyłał mnie z lekcji do apteki po kodeinę. I aptekarz wiedział co dać i dawał. Ja tylko mówiłam, że to dla pana Gonczarowskiego.
  • To narkotyk!
  • Musiał Cię lubić skoro taka byłaś pomocna? – wtrąciłam się do opowieści.
  • Jak spotykał się z moją mamą to zawsze narzekał, że Lutka się cały czas na lekcji śmieje. I babcia NIE lubiła na niego wpadać, bo on w kółko mówił, że ZNOWU się śmiała.
  • A z czego się tak śmiałaś? – ten akurat wątek mnie zaciekawił.
  • Nie pamiętam. Ktoś jakieś wygłupy robił, tylko, że wszyscy się lepiej maskowali, a ja nie potrafiłam.

Lubię na takich rodzinnych spotkaniach, że zawsze wypłynie jakiś kolejny fragment czyjegoś dzieciństwa o którym nie miałam pojęcia. Czyli, że moja mama była taką śmieszką w podstawówce? Bardzo ciepłe i miłe odkrycie!

Bibek się trochę bał hałasujących zabawek jakie Zajączek przyniósł najmłodszym!

🥚🐇🥕🐣 Wielkanoc!🥚🐇🥕🐣

Miałam ostatnio trzy wyjątkowe sytuacje. Pierwsza była, gdy zapomniałam z pracy ładowarki do laptopa, a miejsce gdzie ją zostawiłam miało być zamknięte przez kilka dni. Powiedziałam o tym znajomej, bo myślałam na głos co można z tym zrobić, a ona zapytała czy mam taką z wejściem c, bo ona może mi taką pożyczyć (!). Już pomijam, że zdumiała mnie jej wyjątkowa uważność, ale przecież nie musiała, nie? Drugi raz był gdy miałam spotkanie zespołu i jest pewien bardzo trudny dla mnie temat, a w tej grupie stworzyliśmy sobie wspaniałą społeczność wsparcia. No i dziś rano, gdy biegłam z moimi biegowymi dziewczynami przez las to się potknęłam i one mnie złapały, zanim runęłam jak długa rozwalając sobie kolana, albo może i uszkadzając się bardziej. Każda z tych sytuacji to takie niby nic, ale poczułam, że otaczają mnie ludzie, którzy mi pomagają i DAŁO mi to bardzo dużo siły.

Nie wiem czy to łapiecie, ale to są moje około świąteczne życzenia dla Was! Żebyście zawsze mieli koło siebie ludzi życzliwych. Wielkanoc to oczywiście czas dla rodziny, którą zakładam, że macie taką jak ja: ważną i wspierającą, ale życzę Wam, żeby takich dobrych ludzi było wokół Was jeszcze więcej!

🥚🐇🥕🐣

My już u dziadków, rano z Lilką ogarniałyśmy CIASTA: jest sernik z galaretkami (bardzo chciałam go zrobić, bo w dzieciństwie bardzo go lubiłam), jest pascha i jest DCS (Dubajski Czekoladowy Skyrnik), czyli nowy wynalazek Rozkosznego, który robią podobno wszystko matki w Polsce 😀 Później porozstawiałam jeszcze dekoracje, a towarzystwo grzecznie zrobiło gniazdka, więc MOŻE jak wrócimy do domu to COŚ w tych gniazdkach będzie?

Rozrysuj dynastię!

Jakim państwem było królestwo Bolesława Chrobrego? Jakie były jego najcenniejsze skarby? Czym zajmowali się jego mieszkańcy? Co jedli, jak mieszkali, w co wierzyli? O tym wszystkim opowiada nowa wystawa Muzeum Historii Polski, upamiętniająca 1000. rocznicę koronacji pierwszego króla Polski.

Na Wielki Piątek zabrałam dzieciaki do muzeum! Szłam z uczniami, no a jako że w szkołach stacjonarnych już laba, zabrałam też moje. Muzeum jest nowe, w sumie ciągle w budowie, ale kiedyś je skończą będzie imponujące, bo rozmach jest nieprzeciętny. Strasznie był ten tydzień intensywny, po drodze zrobiliśmy jeszcze zakupy i ruszamy ze świętami! Siedzę teraz na kanapie BEZ skarpetek i tak myślę, że może dziś jeszcze odkurzę, ale z szykowaniem ciast ruszymy JUTRO rano? Pokażę Wam napój, który zrobiła sobie Łucja. To jest matcha z świeżo wyciskanym sokiem pomarańczowym. Z Lilą uznałyśmy, że mało słodkie, ale może być!

  • Lila, z czego się dziś najbardziej śmialiśmy? Sucho na moim blogu, ostatnio…
  • Z jakichś niewłaściwych rzeczy.
  • A z czegoś normalnego?
  • Że Mieszko to Gold Digger, bo naciągnął babcię na koszulki z Zary.
  • To fakt, ale babcia się na niego nie gniewa.
  • A powinna!

🤴Piaści

Rok 2025 jest ważny, bo równo 1000 lat temu państwo Piastów zostało wyniesione na poziom pełnoprawnych królestw Europy. 1025 to Koronacja Chrobrego, która zresztą miała miejsce na Wielkanoc➡️19 kwietnia! Na tę okoliczność w całej Polsce będzie mnóstwo niesamowitych wydarzeń i inscenizacji, a szkoły mogły się ubiegać o miano Szkoły Tysiąclecia. I ja w ten projekt weszłam i ostatnie dwa miesiące dopinałam szczegóły wydarzenia. Dzisiaj była kumulacja (ale cd będzie w przyszłym tygodniu), więc i nagraliśmy życzenia dla Chrobrego, i powstał escape room, na zajęciach ze stolarki powstają Drzwi Gnieźnieńskie i przeprowadzony został cały dzień w klimacie sprzed tysiąca lat. Będę Wam wklejać filmiki jak będą, a dziś mogę Wam pokazać kilka fotek. Równolegle MOJE dzieci spotkały się dziś z dziadkami! NA ustawkę wybrali sobie jedną galerię handlową i babcia zabrała ekipę na wiosenne zakupy! Najwięcej zgarnął Mieszko, który kupił sobie TRZY jakieś eksluzywne t-shirty (a zastanawiałam się CZY mam pisać, żeby TYLKO nie KOLEJNE t-shirty…).

makieta Piastowego grodu
ta korona ukryta w sejfie, to był element gry – ręka nie moja, bo za młoda i z obrączką 🙂
Tworzenie plakatu z Chrobrym – nadano mu potem sepię za pomocą herbaty
Element Escape Room-u – gra nazywała się Złodziej Insygniów Królewskich
Tak wyglądało szukanie podpowiedzi
A to były denary z Chrobrym wycięte na ploterze laserowym, które otrzymywali uczestnicy gry po pokonaniu zagadek

miłe końce

  • Mamo, a czy plakaty wyborcze są potrzebne?
  • Dobre pytanie, Mieszula. Na pewno przy wyborach do Sejmu i Senatu są bardzo ważne, ale przy wyborach prezydenckich są już niekonieczne. Mogą nawet denerwować.
  • Ale nie są obowiązkowe?
  • Nie. Chociaż, jeśli ktoś nie ma plakatu, a jak wiemy, widujemy tylko wielką trójcę, to nie jest traktowany jak kandydat poważny.

Nieźle przerabiają Ci opozycjoniści te plakaty. U nas najlepsza przeróbka, to ta gdy u jednego z kandydatów u którego jest hasło: Polska naprzód! ktoś regularnie przerabia to na Polska na szparagi! 😀

 🚋 🚋 🚋

No i mamy dziś nasz pewien finisz. Odwiozłam dziś Łucję do miasta, gdzie wsiadła w autobus do szkoły i jest to CHYBA ostatni jej dzień szkolnej rutyny. Być może panna pojedzie jeszcze w przyszłą środę, ale na czwartek im zapowiedzieli, żeby w żadnym wypadku NIE przychodzili, no a piątek czwarte LO mają koniec roku szkolnego. Panna już odebrała swoją kartę z gabinetu i wypełniła obiegówkę!… Ależ mnie urąbały te lata jej dojazdów… Czasem ktoś mówi, że wstał o szóstej, a dla nas to był standard. I taki pościg z czasem by zdążyć z powrotem do Lili i Mieszka przed ich szkołą, by kupić gdzieś świeże pieczywo i wszystko często jeszcze po ciemku. I ostatnie dwa lata ja już nawet nie ustawiałam budzika, tylko ona mnie rano budziła, że „Mamo, jedziemy. Włączyłam wodę na herbatę”.

 🚋 🚋

I byłam z uczniami w Muzeum Historii Żydów – to chyba moje jedno z najbardziej ulubionych muzeów, chociaż w przededniu Żonkili – rocznicy wybuchu powstania w getcie, jest bardzo oblężone!

Zapiekotka

Przerzuciliśmy ubrania. Poszło mocno, bo z czterech półek dziewczyn zrobiło się trzy. Zimowa kolekcja również została zdziesiątkowana. U Mieszka cięcia były mniejsze, ale wyleciało sporo bluz i co najważniejsze pozbywam się również garderoby JA. To jest najtrudniejszy element, bo mi, jak wiadomo, może się PRZYDAĆ.

I trawę dobrze, że wczoraj skosiłam, bo dziś pada i wieje. I KAŻDA osoba, z którą dziś rozmawiałam powiedziała, że miała beznadziejny dzień. Podobno taki jest kwiecień, że „tak przeplata, że wszystko nas wkurza i trochę nam lata” 😉 . Ba, jedna znajoma, co to klnie powiedziała, że najbardziej ujowa rzecz to parabola, bo pamiętasz, że było lepiej. Jeśli też TAK DZIŚ mieliście, to jest nas więcej i być może prawem paraboli będzie LEPIEJ!

Wrzucam Wam dla otuchy króliczki Wielkanocne, których kolekcję nabył już Diabli i Miau, która na koniec dnia wgramoliła się do kwadratowej miski do zapiekanek!

Lubię wiosnę jak pojawiają się te żółte kwiatki

-Mieszko o forsycjach

Ostatnia prosta do świąt, będzie jak to „ostanie proste”, dość przeładowana. Ja będę miała aż cztery dni poza domem, co oznacza, że zaplanowane na ten tydzień koszenie ogródka muszę zrobić DZIŚ. Smarki mają szkołę do środy, więc może w czwartek spotkają się w sklepie z babcią, która zaprosiła ich na zakupy. Oni się tak umawiają raz na jakiś czas i początek sezonu letniego to dobry moment. Jeśli chodzi o temperatury, to na TEN tydzień zaplanowane są konkretne upały, więc TRZEBA przerzucić garderobę (na pierwszy ogień zabiorę się za MOJĄ szafę). Odpięłam już piecyki od prądu, by się nie włączały gdy się czasem robi rześko… Planowałam także powalczyć z moim pitem, ale ponieważ nie będzie mnie w domu, to chyba przerzucę to na przyszły tydzień. W sobotę wieczorem zastanawiałyśmy się z Lilą nad ciastami na Wielkanoc i mamy już plan! Zakupy około świąteczne zrobimy w piątek, chociaż może bezpieczniejsza będzie środa, bo to co się działo wczoraj koło sklepów pokazuje, że w narodowym szaleństwie przed świętami, nie mamy sobie równych!

Jak ŻEM tak za okna sypialni spojrzała, to magnolia z góry prezentuje się jednak KWIATOWO! 😀