🎗Rocznica uchwalenia pierwszej w Europie i drugiej na świecie konstytucji!🎗

Ostatnim elementem do ogarnięcia było… AUTO. Wróciłam z biegania, zabrałam Mieszka i pojechaliśmy na myjnię! Chciałam zrobić MU zdjęcie, jak myje MOJE auto, lecz wyczuł to i strzelił focha. No więc oddałam mu komórkę i powiedziałam: Zrób mi i nie oddawaj mi telefonu! Tak też się stało i auto (nie oszukujmy się: w NOWE zacieki) mam umyte. Pierwotnie chciałam też wypucować w środku, lecz odkurzacza NIE będę jutro ciągnąć i umyłam TYLKO wycieraczki. Oddaliśmy także, wracając od dziadków (a u nich w garażu zostawiłam już opony), butelki plastikowe do wrzutki (walały mi się w wielkiej paczce w bagażniku).

To jednak nieważne. Po tej myjni, zaproponowałam młodemu pączka. Że pojedziemy gdzieś, gdzie dziś otwarte i mu kupię. W nagrodę, że tak wspaniale mi pomagał! I pojechaliśmy. Do małego miasta tuż obok. I trafiliśmy w bardzo huczne obchody Dnia Konstytucji! Zapomniałam, że dziś TAKIE święto, że są ludzie, którzy się DZIŚ ładnie ubierają, przechadzają rodzinnie po ulicach z biało czerwoną przypinką, kupują na straganach watę cukrową i lody, że gdzieś jakaś orkiestra gra, a harcerze szykują się do zmiany warty. Rosjanie mają ładne słowo na takie dni: народное гуляние i oznacza to święto, gdy wszyscy spacerują i się nie śpieszą. Nie byliśmy tam długo, bo ja byłam w leginsikach, które nałożyłam do mycia auta, a Mieszko miał zachlapaną bluzę, lecz jeżeli udało Wam tak właśnie spędzić ten dzień, to bardzo Wam tego gratuluję i serdecznie zazdroszczę!

Kapitan Igloo❄️🧊🐧

  • Cały czas 50%.
  • 50% czego Łuczku? Matmy?
  • Tak.
  • A od ilu się zdaje?
  • Od 30.
  • To dlaczego my się martwimy?

Siedzi ta panna i rozwiązuje te arkusze i dziś nawet JEDEN raz, ta matma wyszła 67! Równolegle, ja z Lilą byłam na rynku i zdradzę Wam, że zaczyna się sezon na smakołyki! Są już truskawki (moja fryzjerka, która pochodzi z rolniczego regionu, mówi, że to nasze, bo w tunelach już są), ale cena na razie zaporowa. Szparagów jak dotarłyśmy nie miał już NIKT, ale są także pierwsze gruntowe ogórki (pycha!). Ziemniaki młode już też są, ale czekamy, aż potanieją. Tak żeśmy się z Lilką na te smakołyki napatrzyły, że na obiad przyrządziłyśmy coś nietypowego, bo rybę! Ryby u nas za bardzo nie schodzą, ale umyśliłyśmy, że panierowane kawałki w otoczeniu wiosennych warzyw będą strzałem w 10! Pokroiłyśmy tylko filety miruny na paluszki (równiutko niczym u kapitana Igloo) i mamy zielone światło, by DANIE powtarzać! A teraz siedzę u sąsiadów i zajmuję się ich kotami. Na ogół oni zajmują się naszą kotką, a tym razem za petsitterów robimy my!

🪙Majówka z Midasem🪙

Zawsze przed takimi krótko-długimi wolnymi mnożą się w necie zabawy, gdzie losujesz co TAK naprawdę będziesz, przez nadchodzące dni, robił. No i dwukrotnie wyszło mi, że SPRZĄTAĆ! Tak planowałam, nie ma co się bronić, więc dziś od rana i podobnie BĘDZIE jutro i pojutrze – sprzątam. Z łazienki wyleciał piecyk, mop był w użyciu WSZĘDZIE, a w bonusie wymieniałam sobie kołdrę na letnią (podobno bez sensu, bo od poniedziałku ma być ochłodzenie). Łucja się uczy, Mieszko gra (lecz daje się angażować w zlecone zadania typu owlecz poduszki, zanieś piecyk na strych i rozwieś pranie), a Lila pomalowała podkówki!

Jakie podkówki? Te, które uzbieraliśmy, a było ich TRZY. Jedną dostaliśmy wieki temu na Podlasiu (albo na Łysej Górze), drugą kiedyś kupiliśmy jak trafiliśmy do kowala gdzieś w Polsce, a ostatnią ja znalazłam na jesieni, na polu. Wszystkie wrzuciłam do pojemnika, zalałam octem i od-rdzawione postanowiłam przemalować i powiesić na ścianie! Początkowo chciałam by każda była w innym kolorze, ale jak odkryłam, że farby na metal są droższe i NIE mają próbek, to zdecydowałam się na jeden kolor. Obie panny jak byłyśmy w budowlanym pomagały mi wybrać KOLOR, ja i Lila miałyśmy ochotę na ciemną zieleń, ale Łucja uparła się na złoty! Jak wyschną będę kombinować, w którym miejscu na ścianie je wieszać!

💎🪨⛏Odmieńcy do ataku!

A dziś, byłam w… KINIE! Na Minecrafcie! W ramach pracy! Tak mam dobrze 🙂 Wyjście do kina, miało być odstresowaniem przed maturkami (to już przyszły tydzień), a ja będę zastępcą przewodniczącego na dużej sali! TO bardzo duża sprawa i tak naprawdę bardzo się na to cieszę! Film mi się podobał, był już na nim Mieszko i chociaż ja to jestem z tych co nie grali w żadne gry, to IDEĘ i sens złapałam.

I dotarłam z Lilką do fryzjera. Panna urządziła dramę kilka dni temu, że ona MUSI, bo jej się końcówki rozdwajają. I to natychmiast, i przed Majówką, żeby nie iść do szkoły kolejnego dnia, żeby NIKT nie zauważył. Więc pojechałyśmy. Niżej MY, delektując się po-fryzjerskim pączkiem. Normalnie LEPSZE są te moje włosy – to jest wersja popołudniowego przychlasta, ale kolor widać i w sumie to już się przyzwyczaiłam!

Wąż na Rok Węża🚿

Jeden market budowlany miał fajną reklamę w lutym. Na Rok Węża, spraw sobie węża! I rzeczywiście NASZ wąż wanniany wymagał wymiany. Gdzieś po drodze wymieniana była bateria, a wąż był od lat. Zginał się od kamienia słabo, a słuchawka była w jakimś prehistorycznym kształcie. Dziś po odczulaniu Lilki, pojechałam z pannami do marketu budowlanego (ależ to stresujące miejsce!) i wybrałyśmy, razem z konsultantem, NOWEGO WĘŻA. Rozdarta jestem emocjonalnie czy dobrze go przykręciłam, bo w środku był jakiś plastikowy element i nie jestem pewna czy nie miała go wyjąć (?), ale prysznic działa (choć jakieś małe napięcie wody w nim jest). Cały ruch był potrzebny ze względu na przyjeżdżającą Agnes, bo Hiszpanie są fanami pryszniców, a wcześniejszy psikał w różnych kierunkach. Przy okazji kupiony został korek do umywalki (taka zatyczka podnoszona), bo poprzedni się połamał.

  • Lil, z moimi włosami, bardziej przechlapane macie Wy. Ja siebie nie widzę, czasem tylko w lustrze mignie mi jakaś obca baba.
  • Nie było by źle, gdyby to wpadało w żółty… Ale to wpada w róż i to nawet nie jest podobne do Twoich włosów. Może spróbuj inny makijaż robić? I po umyciu też powinny być już trochę inne.
  • Na spacerze z Bibs mama Maćka mnie nie poznała z tyłu.
  • Bo jesteś do siebie niepodobna. Już te wypłowiałe były bardziej Tobą. Spróbuj przejść na Islam na pół roku. Pod chusteczką wszystko można schować.
  • Za pół roku powinno już być normalnie…

🏃‍♀️Polka-galopka (chwilę przed Majówką)🏃‍♀️‍➡️

Teoretycznie poniedziałek przed Majówką powinien zapowiadać krótki tydzień. I NIE. Nie u nas… Dziś rano miałam z Lilką psychologa (temat będzie się rozwijał), lecz zanim tam dotarłyśmy zostawiłam auto w warsztacie (warsztat był zamknięty, więc kluczyki zostawiłam w Żabce – pani powiedziała, że ma już do DWÓCH aut). ➡️ Mam już wymienione opony i dolany olej, ba udało się mi się też później dotrzeć do mojej fryzjerki! Pani A zapytała czy my robiłyśmy blondy czy rude, powiedziałam, że rude (myśląc o złotych blondach) i jestem ruda jak Arielka. NIE martwimy się tym, spłucze się, ważne, że są podcięte i nie takie strasznie sianowate! Opony w weekend wywiozę do dziadków i przywiozę wtedy rower Mieszka.

Z atrakcji na ten tydzień jest jeszcze gruntowne sprzątanie, bo w przyszłym tygodniu a)mnie nie ma b)jest Agnes c) Łucja ma matury/ wizyta w markecie budowlanym i pralni/ odwiedziny u weta (to cudne zdjęcie Bibs zrobił wczoraj Mieszko, który szalał z aparatem) i wyprawa z Lilą na rynek (to część wielkiego planu) oraz do alergologa (Lilka miała jechać z Łucją jako osobą pełnoletnią, ale nie dostarczyłam do przychodni jakiegoś pełnomocnictwa, więc pewnie pojadę ja). A potem już zacznie się maj, który będzie jeszcze szybszy!

before – after jakoś na dniach Wam wrzucę

🎂Zaległy torcik!

  • Mamo, chciałam Ci opowiedzieć o mojej najnowszej teorii.
  • Nie chcę, Lila.
  • Chodzi o to, że druga córka zawsze dziedziczy karmę matki.
  • Gratuluję. Nie będzie źle.
  • Nie rozumiesz. Wszystkie Twoje błędy, ja muszę odpokutować.
  • Aaa, dobre. Czyli jesteś czymś jak zbawiciel? Albo mesjasz? To lepsze niż to ostatnie, że jak powiem Ci coś miłego, to zaraz coś wszystko w Twoim życiu zepsuje. Musimy zacząć to zapisywać, bo to aż niewiarygodne, co Ty wymyślasz.
  • Ale to prawda.
  • Z całą pewnością. Robimy jutro Twoje urodziny u dziadków?
  • Nie. Nie chcę ich w ogóle obchodzić.
  • Zmarnują się cyferki. Co my zrobimy z siedemnastką…
  • Jedynkę zużyje moje rodzeństwo, a siódemkę Ty, na 57.
  • O jak miło. Ale to jeszcze chwila.

Niemniej jednak panna się dała namówić i dziś do dziadków pojechaliśmy z torcikiem! Lila jest z marca, ale po drodze był jeden weekend, który pasował, ale wtedy świętowała babcia, potem Mieszko był nieobecny, gdzieś tam wpadła Wielkanoc, no i wykokosiliśmy się dopiero dziś! Torcik wybraliśmy po szybkiej turze po cukierniach (nd handlowa) i teraz kolejny machniemy może… na Dzień Matki? 😀

Uwielbiam tą dziewczynę razem z tymi jej kosmicznymi problemami. Wszystkie te zmagania z nią są ważne i poważne. Mamy taki nasz mały sukces, bo ostatnio ZNALAZŁYŚMY kierunek studiów, który MOŻE wybierze i jest to duża sprawa. No i tak około urodzinowo jutro rano mam z nią psychologa, na co się bardzo cieszę!

🔗Prasowniczy KĄCIK (pasji i przyjemności)

  • Lila, pojedziesz ze mną po żelazko?
  • Tak. Ale NIE bierzmy Mieszka po stracisz cały dzień.
  • Fakt. Jedźmy we dwie. Wysłałam Ci już linka, który model weźmiemy, to pójdzie szybko. Na stronie jest info, że została ostatnia sztuka.
  • A ja mogę jechać z Wami?
  • Wydaje mi się, że tak, Łuczku. Lil, nie masz nic przeciwko?

Zgoda Lili w takich momentach jest bardzo ważna, bo ona może strzelić focha, a chciałam wyciągnąć właśnie ją! Łucja się intensywnie uczy do maturek, dla Mieszka miałam inny plan, a dla Lili nie miałam żadnych atrakcji na sobotę! A stare żelazko wczoraj wieczorem przestało działać, ja miałam kumulację prasowania z całego tygodnia i zależało mi, żeby szybko mieć kolejne, żeby przez weekend to sobie ogarnąć. Nowe żelazko jest absolutnie zwyczajne, zależało mi na długim kablu i mocy od 2400 w górę. Żelazka to coś co zużywam, nie mam do nich sentymentów i ważne jest dla mnie by działało! 🙂 Przy okazji kupiłam nowy pokrowiec na deskę i jestem moim PRASOWNICZYM stanowiskiem zachwycona!

Czy widzicie, że za oknem trawa za KOSTKI? No dokładnie. Dziś oddelegowałam także Mieszka do PIERWSZEGO w życiu koszenia trawy. Nie była to łatwa decyzja, bo mój brat uciął sobie kiedyś duży palec u nogi kosiarką, a mój tata kawałek palca u ręki, ale oba te przypadki po RAZ kolejny przytoczyłam, żeby młody wiedział, że trzeba być czujnym i że proste rzeczy nie zawsze są proste. Nie cofamy kosiarki, kosimy w pełnych butach, a nie japonkach i jak nam NIE kręci, to najpierw WYŁĄCZAMY z kontaktu, a dopiero potem grzebiemy przy ostrzu. U mnie tego koszenia jest mało, młody to zrobił BARDZO niestarannie, ale NIE poprawiałam po nim (bo to niepedagogiczne 🙂 i jestem BARDZO z niego dumna!

Pies z królikiem🐕🐇

Młody dziś pojechał na wycieczkę. Jak to z wycieczkami, wyjazd był wcześnie rano i w planie a) chciałam wstać, wyprawić go i wrócić do łóżka. ALE padało, więc jak pomyślałam, że mi zmoknie i się to chuchro przeziębi, to postanowiłam go podwieźć. Siedzieliśmy później pod szkołą, razem z nami był jego kumpel, co to go mama też podrzuciła (i jak zobaczyła, że my siedzimy to wsadziła go nam do auta), a próbowałam skleić JAKĄŚ rozmowę… WTEM podjechał autobus i młody chwycił za klamkę…

  • Synu, ale ZACZEKAJ. Niech otworzą drzwi, niech się pojawi pani i zacznie WAS wpuszczać, żebyś tam NIE mókł!
  • NIE. Później nie będzie dobrych miejsc! Nie rozumiesz?

I polecieli moknąć! Potem miałam dwa spotkania i hura złożyłam Pita (🥂), a jest to wyczyn biorąc pod uwagę, że rok temu złożyłam w październiku i teraz LETKO spóźniona jadę do roboty! Archiwizacyjnie dodam, że koszenie trawy przerzucam na przyszły tydzień (bo PADA), fryzjera też i opony TEŻ. Wczoraj odkryłam, że wożę je sobie w bagażniku od świąt, o czym totalnie zapomniałam. Nie jestem jedyna, która postanowiła je wymienić, więc miejsc wolnych w warsztacie na ten tydzień NIE ma, ale jak im w poniedziałek rano zostawię auto, to MOŻE mnie gdzieś wcisną. Za to UDAŁO mi się sprzątnąć ozdoby świąteczne, więc pokażę WAM jeszcze świąteczną ozdobę auta! Do filcowego pieska-marynarza doszedł kolega – marchewkowy królik! W sumie to nie wiem czy mu go zabierać, bo podoba mi się ten duet bardzo!

🦌Koralikowy jelonek🦌

  • Synu nie patrz! – ale ciągle patrzył, chociaż się odsunął, więc wyłączyłam serial i odstawiłam żelazko na deskę. – W tym serialu, który oglądam, jest kobieta, która przeniosła się w czasie. Do tyłu. I ma taki problem, bo gość, który jest mordercą i sadystą musi przeżyć. Bo jeśli nie przeżyje, to za 200 lat nie narodzi się jej mąż. To jest siedem sezonów, ja to będę oglądać przez pół roku, jak Łucja Greys Anatomy, więc jeśli będziesz chciał byśmy zaczęli drugi sezon Last of us, to mi powiedz, to zrobię sobie przerwę.
  • Co to znaczy „sadysta”?
  • To ktoś kto czerpie przyjemność z zadawania bólu innym. Jego przeciwieństwem jest masochista, czyli ktoś kto lubi jak zadaje się mu ból. Czasem ktoś powie: Muszę być chyba masochistą, że to robię, ale o sadyzmie nigdy się tak metaforycznie nie mówi.

Zdumiewa mnie czasem brak wiedzy Mieszka. Wiem, że ogląda różne treści, ale zdarza się, że coś CO mi się wydaje, że powinien coś mieć dawno wyjaśnione, jest mu nieznane. Btw. Miałam dziś rano teleporadę w sprawie jego badań (wczoraj je odebrałam i jeden parametr był rozjechany) i dok powiedziała, że wszystko ok. Żeby suplementować go witaminą c, a jeżeli fala krwotoków się powtórzy (na razie jest spokój), to że da skierowanie do laryngologa, to on zamknie cieńsze naczynko w nosie. Za to zaskoczył mnie dziś młody, bo okazuje się, że śledzi temat nowego papieża. Wie, że będzie wybierany, ciekawi go kto to będzie (chyba idealny wydaje mu się Filipińczyk), chociaż do tej wiedzy dotarł w pokrętny sposób (odkrył, że gdzieś są robione zakłady, kto wygra konklawe).

🦌🦌🦌

Na kwiecień dla domu jest wieszaczek! Z tym wieszaczkiem to było tak, że poprzedni się urwał, a ja muszę gdzieś korale odwieszać. I z Lilką wynalazłyśmy na aliku takie głowy zwierząt. I podoba mi się!

Wiem – widać, że do toaletki AŻ trzy osoby zasiadają i jest na niej bajzel. Ale chciałam, żeby było widać, że tych uchwytów to ja więcej mam 😀