📷Sztuki trzy

  • Lila, chciałabym żebyś tak się do mnie do mnie uśmiechała jak do tej kanapki z fetą…
  • Tak?
  • Nie. NIE tak. Do NIEJ uśmiechasz się LEPIEJ.
  • Nie uśmiecham się do ludziny.

Przeczytałam ostatnio niezły artykuł o kanibaliźmie na ziemiach polskich (link, ale uprzedzam, że wersja jest niestety płatna). Ciekawe, bo wynika z niego, że tego typu przypadki były związane z rytuałami (przejmowanie energii i mocy po pokonanych wrogach) i oszczędnością (zjadano tych, co zginęli – jak wiemy to nie byli tylko ludzie starzy). Nikt nie polował na ludzi, bo a)człowieka trudno upolować, b) 18 tysięcy lat temu na terenie dzisiejszej Polski ludzi było ok 1500 SZTUK, więc leśna zwierzyna była zdecydowanie łatwiej dostępna, c)ludzina jest mało wartościowa i niskokaloryczna. I ogólnie TO słowo jest w NASZYM słowniku nowe. W takim formacie słowotwórczym znaliśmy tylko gęsinę, strusinę i sarninę! Dzieciom o tym wszystkim opowiedziałam i jak widać słowo zapamiętali!

📷📷📷

Dzisiaj zrobiliśmy przegląd zeszytów i książek po poprzednim roku szkolnym – z tych po Łucji sporo zostaje, bo może przydadzą się Lilce, a w ramach sobotnich ATRAKCJI ułożyłam sobie ekipę do corocznego zdjęcia! Tym co od niedawna przypomnę, że punktem wyjścia jest fotka z 2012 roku, którą po prostu odtwarzamy co roku, w lecie!

Mieszko jest w tym wieku, że NIE można go dotykać, stąd trudności z POZOWANIEM…

🧺 Dzień odświeżenia lakierobejcą koszy

  • Mam coś ochotę w sobie zmienić…
  • No nie wiem, Łucja. Dobrze wyglądasz. Jakiego rodzaju zmiana jest Ci potrzebna?
  • Nie wiem.
  • Kolczyk kolejny, włosy, strój? Może siłownia?
  • Myślałam o grzywce, ale jak przymierzam – tak wiesz: zginając włosy, to efekt NIE jest naturalny, bo końcówki są zniszczone.
  • Grzywka przy kręconych włosach? Średnie wg mnie… Zgól może brwi?

Rano odbębniłam kolejnego lekarza z segmentu profilaktyka, a teraz kosimy i przycinamy! Źle nam to idzie i sąsiad podpowiada by wziąć jego ogrodnika. Fakt, boję się tą piłą, którą mam, ciąć powyżej linii ramion, a na tej wysokości trzeba by przyciąć najbardziej. Mam też pnie po drzewkach do wyrwania i sama NIE dam rady. Temat będzie wracał!

🧺🧺🧺

Piąteczek i pochwalę się WAM, najważniejszym wydarzeniem TEGO tygodnia. Otóż, Łucja dostała się na studia! Dokładnie na te, na które chciała. Miałyśmy trochę wątpliwości i panna aplikowała również na inne kierunki (na których jest na listach rezerwowych), ale w końcu stanęło na tym. BARDZO się cieszę! Jej wybór to filologia na orientalistyce, na UW i oznacza to, że od października będzie się uczyć takich egzotycznych języków jak arabski, perski i tadźycki. Filologie są doskonałe, bo to kierunek, który uczy praktycznej wiedzy, którą trudno opanować samodzielnie. Czekają ją więc, zajęcia kabinowe z fonetyki i kontakt z zupełnie innym alfabetem. Dziś byłyśmy w sklepie i oglądałyśmy zeszyty (bo ona jest taki millenials jeśli chodzi o estetykę) i panna westchnęła, że CAŁY czas potrzebuje i chyba sobie kupi… więc PIERWSZE zeszyty, na NOWY rok szkolny, już SĄ!

🪣Lato w Polsce słynie z remontów

  • Lila, jesteś z siebie dumna? Te nasze knedle to mistrzostwo świata! Z taką cienką skórką to jeszcze nam się nigdy nie udały!
  • Dumna to byłam, jak naprawiłam spłuczkę w Kanadzie.

🪣🪣🪣

Zabrałam się dziś za coś, co planowałam od lat. Podłogę w dużym pokoju! Ogólnie to w planie a) chciałam ją wycyklinować i polakierować. ALE ceny jakie dostawałam były z kosmosu. I tłumaczyłam, że owszem 35 metrów kwadratowych, ale na parterze i w jednym pomieszczeniu. Żaden układ typu przesuwanie mebli z pokoju na korytarz i z powrotem… BEZ znaczenia. Koszt był w cenie biletów na drugi koniec świata dla nas wszystkich. Potem gadałam z sąsiadem i on powiedział, żeby położyć NOWĄ deskę barlinecką, bo kosztuje koło stówy za metr i to jest zdecydowanie taniej. True, ALE ja nie mam przycinarki, ZRESZTĄ nie chcę sama z piłami pracować, więc też trzeba by kogoś zamówić i TAKŻE koszt się robił duży…. I oto, jak byłam ostatnio w markecie budowlanym i szukałam kolorowej emalii i lakierobejcy do koszyków, tuż obok gadało dwóch lakierników. Część podsłuchałam, o inne rzeczy dopytałam, coś tam wykombinowałam sama i kupiłam farbę do RENOWACJI, którą maluje się na STARYM lakierze. Oczyściłam tylko powierzchnię, pokryłam bejcą i razem z Mieszkiem polakierowaliśmy wiedząc, że ZAWSZE może być gorzej.

Czy jest lepiej? NIE jest gorzej, ale co ważniejsze, czuję się uleczona z wizji poprawy mojej podłogi. Już mi NIE przeszkadza, podjęłam próbę naprawy, wyszło jak wyszło i TEMAT zamykam. Przechodzę do innych marzeń i kolejnych wnętrzarskich planów! Trochę tak jak z materacem Lilki, który kupiłam wiele lat temu za duży i postanowiłam, że TAK zostanie. BO z tym czuję tak samo! Po drodze, podczas obsychania kolejnej warstwy, zrobiłyśmy tylko z Lilą morelowe knedle (tym razem do środka wleciał arktyczny rokitnik), a zaraz pojadę z Mieszkiem do sklepu po tusze!

po oczyszczeniu/po zabejcowaniu/po polakierowaniu

☁️Środek wakacji ☁️

Przeczytałam dziś, że koty i psy wspomagają pamięć. Psy wzmacniają funkcje poznawcze i pamięć natychmiastową, a koty powodują „wolniejszy spadek płynności werbalnej”. Ten cudowny wpływ zwierząt domowych dotyczy TYLKO dwóch gatunków, bo rybki i ptaki nijak na nasz mózg nie wpływają. Bardzo to miłe, bo oba gatunki mamy w domu, aczkolwiek wiecie dobrze, że ma się czasem ochotę udusić to towarzystwo!

Odwiozłam Łucję na plan (serial o policjantach, podobno beznadziejny), byłam z Lilą w sklepie po żarcie dla zwierzaków, zamówiłam tusze do drukarki, bo utknęłam technicznie coś tam robiąc (jutro będą do odbioru), zrobiłyśmy na obiad bowle (kukurydza jest pyszna w tym roku + ryż, polędwiczki i tzaziki) i zaraz wyciągnę młodego na spacer. Zapisałam się do lekarza, na baaardzo odległą wizytę profilaktyczną i umówiłam się na montaż nowego Internetu. Ach, wybraliśmy jeszcze film na jaki możemy pójść do kina!

☁️☁️☁️☁️☁️☁️

Ogórkowo kilka zaległych fińskich fotek! Jestem na różnych grupach o podróżowaniu i straszne tłumy się teraz po świecie przewalają… Odwołania podróży, anulowanie biletów, brak miejsc w hotelach, a TAM było przyjemnie, przyjaźnie i przestronnie!

Tego nie widać, ale to były dość DUŻE schody na których STOJĘ!
Cerkiew
Bardzo mocna była ta rzeźba. Oni wszyscy płaczą. Fontanna łez. Tuż przy Centrum Sztuki Współczesnej.
Tkaniny z krosna w skansenie
Cudowne były te miejskie plaże. Cały dzień można było przeleżeć na takich polodowcowych kamulcach!
Miedziane organy w świątyni, a niżej wietrzne organy w parku
I chmury. Wydaje mi się, że gdzieś-kiedyś czytałam, że pomysł na Muminki wziął się autorce z patrzenia na chmury. Takie były w samolocie. Baa, w którymś momencie wystrzeliła z nich tęcza!

📓Zeszyt numerów

Mam nowy telefon. W sensie aparat. I jest przy nim, jak to przy takich zmianach, duże zamieszanie! Po pierwsze, chociaż czułam się niemalże ambasadorką Huwaei-a, tym razem jest to inna marka. Duże były naciski ze strony CAŁEJ rodziny, bym miała „normalny” telefon, ale nie zamierzałam się słuchać kogokolwiek. Tyle, że ostatni miesiąc pokazał jak trudne jest funkcjonowanie bez usług google. Pomińmy apki sklepowe, czy mapy, które nie pokazują natężenia korków i są dość nieaktualne, oraz nic mi po pinezkach, ale wszystkie apki z komunikatorami, co to je miałam w pirackich wersjach mi się wieszały w najmniej pożądanych momentach. Uber nie mógł mnie znaleźć albo zablokował się komunikator, na którym miałam zapisaną kartę pokładową. Ach, przecież ja nie mogłam pobrać także worda czy pdf-a (czyli np. biletu lotniczego), wiec otwierało to u siebie jakieś dziecko i przysyłało mi screena. A wymienić chciałam też, bo aparat, zaczynał się bugować i np. podczas rozmowy telefonicznej wybierał inny numer (i być może ten rekordowy rachunek z Turcji był przykładem takiego zablokowania?). Tym niemniej jednak JEST to pierwsza sytuacja w naszej domowej historii, że kupiony został NOWY aparat, podczas gdy działa poprzedni. Stary (pochodzący raptem z wiosny ’22) będzie wiec nadal użytkowany, chociażby po to by korzystać z klipów Petal, które są bliźniacze to Cup Cuta. Co Wam to zmienia? Nowy telefon ma stabilizację nagrań, więc moje rolki powinny się TRZĄŚĆ mniej!

I siłuję się z tym nowym aparatem od tygodnia, a wczoraj zrobiłam coś co jest niewątpliwym sygnałem starzenia się… Założyłam „zeszyt” z hasłami! NIC nie mogłam zainstalować, bo nie ICH nie pamiętałam. A jak zaczęłam zmieniać to wylogowało mnie na każdym innym nośniku!

📓📓📓

  • Dzień dobry. Umówiłam się do Pani, bo mam wyniki moich badań i chciałam zapytać, czy są ok. Powinna je Pani widzieć, bo to u Państwa w przychodni robiłam – powiedziałam przez telefon tydzień temu. Miałam już komplet wyników badań, które zrobiłam na początku lipca.
  • Dobrze, dobrze. Właśnie na nie patrzę. Proszę mówić! Czy coś Panią niepokoi?
  • Tak. Mam nowe uczulenie, dlatego też powiększyłam zakres podstawowy polecony przez e-pacjenta.
  • A kiedy Pani była u lekarza?
  • Jakiś czas temu.
  • Ja w ogóle w systemie NIE widzę żadnej Pani wizyty. Proszę się umówić stacjonarnie, żeby ktoś Panią zobaczył. Teleporada to nie jest spotkanie z lekarzem!
  • Ale ok są te wyniki? Ja regularnie robię też inne badania…
  • To bez znaczenia. Proszę się spotkać z lekarzem!

No więc, z duszą na ramieniu, umówiłam się na dziś, na wizytę STACJONARNĄ. I GIT! Ciśnienie też jest ok i podobno wciąż jestem szczupła, chociaż od tego wyniku max, co to osiągnęłam dwa miesiące temu, spadło raptem 3 kg. Mam pulę niezbyt pilnych badań, na które mogę się już funduszowo umówić, muszę się spotkać z alergologiem, a na jesieni suplementować witaminę D.

wnętrze tradycyjnej fińskiej chaty

🔆mokra plama

Pralka wiruje jakimiś brudami, bo chociaż sporo rzeczy dzieci przywiozły czystych (prały), to sporo jest TAKŻE takich, które były „za czyste” by je prać, a ja jednak uważam, ze po wakacjach TRZEBA. No bo jak do szafy włożyć coś CO ma zapach_nie_płynu_do_płukania?

Na ten tydzień mamy wizyty lekarskie i pierwsza już za nami, bo rano byłam z Lilą i Mieszkiem u ortopedy! Pannę wycofałyśmy z kolejki do sanatorium, bo zaproponowano nam termin na jesień, a panna będzie od września w klasie maturalnej! NIE ma przestrzeni na to by na miesiąc zniknęła ze szkoły, a w marcu będzie już pełnoletnia, więc w ogóle system już ją wyklucza. Równolegle Mieszko do sanato musi pójść w pierwszym semestrze, bo w drugim powinien już być mocno skoncentrowany na nadchodzących egzaminach.

🔆

Łucja dziś pojechała do szkoły odebrać świadectwo maturalne i zapisała się na kolejny plan filmowy. Muszę z nią także podskoczyć do gminy, bo zmienili nam karty mieszkańca (naprawdę nie wiem po co komu NOWE karty, tylko dlatego, że ktoś postanowił je GRAFICZNIE odświeżyć) i ona, jako pełnoletnia, musi je złożyć SAMA. Maluchom i sobie złożę ja.

Od dziadków przywiozłam mini piłę ogrodową i chciałabym przyciąć krzaki… I także chcę ruszyć ten wielki plan remontowy, którym byłam zakręcona JESZCZE w piątek. DZIŚ jest gorąco i zasadniczo niewiele mi się chce 🙂

A tak wyglądały dziś MOJE plecy, gdy wysiadłam pod przychodnią. Z przodu było TAK samo!

🍑 KNEDLE!

STÓPKI- niezastąpiony bohater drugiego planu

Jednym z produktów jakie przywieźliśmy z Finlandii był dżem z arktycznych borówek. Mają też arktycznego rokitnika i arktyczną malinę zwaną moroszką. Słoiczki przywieźliśmy małe, bo kontrola lotniskowa była bardzo restrykcyjna i wylatywały nawet liquidy poniżej 100 ml. ALE jest TO pyszne! Wczoraj zrobiliśmy na podwieczorek budyń z takimi borówkami, a dziś u dziadków przygotowałyśmy z Lilką knedle z morelami nadziewanymi takim właśnie przetworem. I też było to doskonałe! Przypomnijcie sobie ten przepis, bo to fajne i proste wakacyjne danie! Btw. Morele są do knedli idealne… Zastanawiałyśmy się z Lilką czym je zastąpić i niektóre odmiany śliwek też się nadadzą (choć wg nas, NIE węgierka) i małe brzoskwinie w sumie również!

🫐🫐🫐

Pokażę Wam także wczorajszy efekt szaleństwa z czerwoną farbą. Byłam w budowlanym po środki do odnowienia wiklinowych koszy. I zatrzymałam się przy farbach emaliowych, bo chciałam przemalować metalowe doniczki, latarenkę i drewnianą kuwetę, która stoi przed domem i są w niej rękawice ogrodowe. Miałam fazę na turkusy i na pastele, a tym razem bez wahania wybrałam czerwony!

🧲Kupiona, znaleziona i otrzymana

Miau siedzi w starej zdemontowanej desce

Dzieci wróciły w nocy, więc zanim wszyscy posnęli, było PÓŹNO. Rano zerwałam się na bieganie, a ponieważ tego snu wyszło niewiele wielkie plany remontowe przełożyłam na inny moment… Za to wydarzyło się coś innego, co w strefie DOMU, jest bardzo ważne! Wymieniona została DESKA na sedesie!

Deskę połamała Lila, chwilę przed przybyciem Agnes. Agnes, na szczęście, była dziewczyną, której nie straszne prowizorki, więc nie narzekała. Za to teraz, wymontowałam tą połamaną, włożyłam do płóciennej torby i z takim WZOREM pojechałam do budowlanego. Patrzyłam na tych lamusów co przyszli z miarką i MYŚLĄ, że i kształt muszli i rozmiar złapią! Ja, z WZOREM wybrałam natomiast IDEALNĄ! Następnie dziś, koło południa, wpadł na chwilę Diabli i zamontowałam nam NOWĄ!

Równolegle, wczoraj przymocowałam PODKOWY. Podkowy są trzy, jakiś czas temu pomalowałam je, farbą na rdzę, na ZŁOTO (niczym w Weselu) i wiszą!

🧲🧲🧲

Opowiadałam w nocy Lilce jaką miałam przygodę na lotnisku w Helsinkach. Jak wiecie, ostatnie miesiące, różne nowe lotnicze przepisy się pojawiają i tak też było tym razem. Siedziałam sobie w pewnej odległości od gate-u z laptopem, gdy zaczęło się wpuszczanie na pokład… No i nie wiadomo dlaczego, zegarek na komputerze się nie przestawił, więc tylko tak się zastanawiałam czemu oni godzinę przed zaczęli wpuszczać? A potem poleciał komunikat, że „last call”, więc się zerwałam, że może lecimy wcześniej (do końca NIE zaskoczyłam, że zegarek się nie przestawił). Wrzuciłam laptopa do tylnej kieszeni plecak, z trudem go zapięłam i dobiegłam. Byłam ostatnia, a niewysoka, azjatycka stewardessa wkładała właśnie walizkę dziewczyny przede mną do stojaka. Handle is to high. You must pay 40 Euro.

Ups – pomyślałam. Jestem ugotowana. Mam pękaty plecak i wielką torbę z aparatem.

  • I know her. I met her in Thailand half year ago – szepnął do mnie starszy Anglik, który dobiegł za mną.
  • No. I met her in Turkey month ago. You too have a problem – mruknęłam wskazując na jego wielki plecak.
  • BIG problem.
  • I’ve got HEAVY and double problem- bo mój plecak widocznie wrzynał mi się w ciało, a torba z aparatem jest większa…
  • What’s our plan B?
  • I’m going to wear everything I have inside.

Po czym przyszła moja kolej i mi się zawiesił telefon. Puściłam go przodem, odblokowałam, pokazuję kartę pokładową i zaczynam się tłumaczyć niepytana z mojego bagażu, że to kamera, to… ale ona powiedziała: No, it’s ok. Uff, wielkie UFF, podziękowałam i poleciałam do rękawa! Czekał na mnie tam ten koleś i się pyta: Jak poszło? Mówię, że TEŻ ok, więc życzył mi szczęśliwego lotu i tyle było tego spotkania. A opowiadałam o tym Lilce, że w podróży zawsze jest komunikatywnie i czasem przydarzają nam się dobre rzeczy i zawsze należy być za nie losowi wdzięcznym!

🦗🦗miesiąc migracji

  • Dokąd jedziesz? – zapytałam sąsiadkę z psem. Ładowała akurat do wiśniowego auta wiśniową walizkę.
  • Do Berlina!
  • Ach, no tak! Na bieg w błocie! Wspaniale!
  • Będę przysyłać zdjęcia. Upodlę się godnie!
  • Dokładnie!! Zresztą godność ogólnie lepiej w domu zostawiać.
  • I wstyd też. Wianek przepadł już dawno temu! Jedź ze mną!
  • Kusisz, kusisz. Kiedyś się zabiorę!

Wszyscy się wakacjują, a ja czekam na dzieci! Tych propozycji wyjazdowych mam jakoś niewiarygodnie dużo TEGO lata, ale przez ten tydzień spotkałam chyba każdego kogo mogłam! Za to, dziś, byłam w markecie budowlanym, bo włączyła mi się opcja remont. Mam DUŻY i rewolucyjny pomysł, ale w tej sytuacji zaczekam na smarki, żeby jeszcze „NIE chaotyczny” dom zobaczyły i od jutra ruszymy. Zawsze na wakacje coś porządkowego się działo, ale w tym roku majowa Agnes sprężyła mnie do wcześniejszych działań i i ściany czyste, i narzuty na kanapach wyprane i łazienka podmalowana. Fajnie, że mam tego mopa, bo w lecie zwykłam oddawać dywany do czyszczenia, a tym razem ogarnęłam to mopem. Wiadomo, po pralni było LEPIEJ, ale i tak jest odświeżone.

Ekipa zawitała jeszcze do Lichtenstein-u, więc atrakcji mieli DUŻO! Pod screenem mix fotek od Łucji!

🔎fal nie ma fal

Zabrałam się za szukanie nowego dostawcy Internetu. Ten co mamy jest beznadziejny, ale już się przyzwyczaiłam. Natomiast w pakiecie opłacam również HBO, którego nie oglądaliśmy chyba od 10 miesięcy. Muszę więc zmienić umowę… Btw. platform, Skyshowtime jest świetny. A ten prequel Dextera jest mistrzowski. Kolejny sezon dopiero pod koniec przyszłego roku, ale zdecydowanie jest na co czekać!

🔎🔎🔎

Wrzucę Wam dziś fotki z Niemiec – z części z mojego pobytu z dzieciakami. Jak już pisałam, mam duży niedosyt Hamburga, bo tak naprawdę dotarliśmy tylko do jednej dzielnicy. Ekskluzywnej i zielonej dzielnicy rezydencji. Schodzi się tam po wąskich zalesionych uliczkach na wybrzeże. Jest tam latarnia, a rzeką płyną łodzie i kontenerowce. Wszystko tam rośnie jak szalone, a po środku jest wielki i zadbany park. Diabli zwolnił przy biurze pośrednictwa sprzedaży nieruchomości i ceny są astronomiczne. Ale bardzo ten zakątek Hamburga lubimy! Drugi set to urokliwa, kwiatowa i fotogeniczna Lubeka!

jamniczek do czyszczenia brudnych podeszw

A niżej śliczna Lubeka słynąca z marcepanu! Jakiś tam kupiliśmy, ale boję się, że panny mi go NIE przywiozą, bo zjedzą po drodze!