-„Córka kości” – zaczęłam czytać książkę, co to Liliana ją dostała pod choinkę i bardzo mi się podoba!
Życie bez Mieszka toczy się wokół kuchni wegetariańskiej. Wczoraj miałyśmy ucztę z przyprawionej kaszy kus-kus, grzybków shimeji, fasolki szparagowej i frytek z air fryera (podpowiedziano mi by robić frytki z ugotowanych ziemniaków i to strzał w 10 ➤ są miękkie i chrupiące). Tak się rozpędziłyśmy z Lilianą, że dorzuciłyśmy do tego skyr z rzepą i WSZYSTKO nam idealnie smakowało! Dziś rano zrobiłam większe warzywne zakupy na rynku, czyli cd wege szaleństwa! Tak myślę, że trochę MOŻE mi z BOCZKÓW spadnie (??) , bo TERAZ jest absolutny dramat ze spodniami! Mieszczę się w dwie (!!!) pary, od listopada zaczynam siłownię, ale sytuacja wymaga SZYBKIEJ reakcji!
Foteczki z planu, bo dziś, TAM gdzie bywa całe miasto, byłam i ja z uczniami!





🧶🧶🧶
W poniedziałki, Łucja, wieczorne wykłady ma online. Ponieważ było jedzenie, panna zniosła tableta i do późnego obiadu, wszystkie słuchałyśmy wykładu z historii filozofii. Prowadząca była dość ekspresyjna i próbowała w różny sposób przekazać pierwszoroczniakom jakąś ideę:
- Oni patrzyli na to jak na płonące słońce!
- PRZEPRASZAM, mogę coś powiedzieć? – odezwała się jedna ze studentek.
- Słucham Cię Wiolu.
- W rzeczywistości słońce nie płonie. To złudzenie optyczne.
I strasznie nas to z dziewczynami ubawiło, że Wiola może się pożegnać z sesją i w ten sposób przebiega selekcja naturalna na studiach. Żart oczywiście, ale jaki miało sens przerywać ten metaforyczny wykład, tylko po TO, żeby się odezwać??



















