- Łukasz, a zauważyłeś co się działo w sali głównej jak wychodziliśmy? Tam to dopiero osiemnastka się szykowała! Widziałeś ten wielopiętrowy tort i auta jakie parkowały przed wejściem? I oni po prostu całą knajpę wynajęli, a nie jedną mizerną salę… – zagaiłam do Diabla.
- Nie moja wina, że nie masz rozmachu. Trzeba było całą restauracje rezerwować! Ale i tak nasza impreza była najlepsza. Napompować Ci rowery?
- TAK.
- Wołaj Mieszka, to mi pomoże.
Diabli wraca dopiero we wtorek, wiec dziś wpadł na wyjadanie „resztek” z wczoraj. Bo wszystko nam elegancko popakowano i tylko to porozkładałyśmy z Lilką po pojemnikach żaroodpornych i wstawiłyśmy do piekarnika. Archiwiazacyjnie zaznaczę jeszcze, że wczoraj moim pomocnikiem był Miłek. Nie chciałam angażować gwiazdy wieczoru w te eventowe obowiązki, więc on pomagał mi kroić i rozkładać tort (był czujny i pamiętał, żeby bezowy tort, pokroić innym nożem – gluten), rozstawiać stoły i tym podobne atrakcje! No i marzec szykuje nam miesiącem kwiatów, bo jeszcze nie padły kwiatki z Dnia Kobiet, kiedy doszły nowe kwiatki!

