ósemki (kolejne dorosło)

20 marca to tak naprawdę spora dla nas rocznica… Bo słuchajcie, 18 lat temu urodziła się Lilka! Tu możecie sobie przeczytać jak to było, a dziś zabraliśmy się za świętowanie! Pora roku nie sprzyja piknikom, więc rodzinne spotkanie odbyło się w… chińskiej knajpie! Mieliśmy całą salę dla nas i goście stawili się ochoczo! Tort rano odebrał Miłek, po drodze odebraliśmy jeszcze bezową roladę, bo kilka osób jest na diecie bezglutetowej i pół godziny przed imprezą byliśmy na miejscu by dopilnować ustawień.

Wszystko wyszło super, a żarcie było nawet lepsze niż zwykle tam serwują! Lila jest zadowolona, od gości dostała KASĘ, bo panna zbiera. Na co, to jeszcze nie do końca jest jasne, bo z jednej strony chciałaby wyrwać się na solo tripa, a z drugiej, panna jest w cyklu dość kosztownej kosmetycznej terapii, która jest skuteczna i jej buzia zaczyna wyglądać tak jak by chciała. I pomimo problemów z jej rodzeństwem, Lilka jest najtrudniejsza. Nigdy nie wiadomo co do końca zrobi i czy się na czymś nie zablokuje. Ma niską samoocenę i wydaje mi się, że wyprowadzenie na równą jej cery, to game changer (btw. to jedno z jej ulubionych słów).

Mieliśmy też inny ważny moment, bo Lilę i Mieszka poznał MIŁEK. Łucja na rodzinne imprezy zawsze zabiera swoich chłopaków, no a że teraz Miłek pełni tą funkcję, to znajomość została zawiązana. I jest dobrze, porozumienie zostało zawarte i nawet okazało się, że są wspólne tematy, które ich wyjątkowo bawiły. Ach, śmiesznie wyszło z balonami. Kupiliśmy 1 i 8 i kupiliśmy butlę z HELEM. I postanowiłam, że zrobimy to sami, bo jak poprosimy Miłka, to on cały ten hel zje. I zabraliśmy się za to z Mieszkiem i poszło nam TAK nieudolnie, że cały hel wyleciał nam poza balony, ale Miłek potwierdził, że hel w balonach to czysta strata, więc HEL po prostu miał do balonów NIE trafić! 😀

Fotki były by lepsze gdybym zmieniała obiektywy, ale tylko szerokokątnym łapał całą salę, więc jest jak jest!
balony napełnione zwykłym powietrzem z pompki stały po prostu oparte o ramę
taki mieliśmy numer sali. trzy szczęśliwe ósemki! Jak znalazł na 18-stkę!
Miłek, który jest zawodowym specem od gotowania TEŻ wyszynk ocenił bardzo dobrze!
z torcikiem też było zamieszanie… To był ten wybierany na drodze degustacji i dobraliśmy potem do niego świeczki. Aaale, jakoś tak pakowałam, że na miejscu zorientowałam się, że mam TYLKO ósemkę! Więc róg jednorożca, który miał być dodatkową świeczkową dekoracją robił za jedynkę!
btw. pani z obsługi weszła i włączyła telewizor i wtedy Diabli ze swoimi przyrodnimi braćmi ucieszyli się, że będzie kareoke 😀 NIE zamawiałam, więc się trochę wystraszyłam! ALE okazało się, że to będzie śpiewane Sto LAT. Strasznie to było zabawne
A tu widać kawałek INNEJ sytuacji. Na zdmuchiwanie świeczek kelnerka zgasiła nam światło! Qrcze, mogłam kupić te fontanny, to byłby lepszy efekt, ale totalnie mnie to zaskoczyło!

Ominęło nas dziś topienie Marzanny, ale za rok postaramy się nadrobić! 😀