- Lil, znajdź mi jakiś tonik, bo mi się skończył.
- W sensie płyn micelarny? – dopytała panna otwierając szufladę z zapasami.
- Tak. Np. Może być.
- Masz do wyboru kolejny tej samej marki co miałaś, ale z zupełnie innymi składnikami…
- Nie chcę. Chcę coś nowego!
- To w takim razie może być ten: cera ziemista, szarzejąca, sucha i pozbawiona blasku…
- TAK. TO dokładnie o mnie!
Też tak macie, że jak jak szukacie kosmetyku idealnego, to opis ma brzmieć jak obelga? 🙂 A na wiosnę to już w ogóle ta krytyką to się upajamy!
𓇢𓆸𓇢𓆸
Kolejny marcowy tydzień zleci mi na papierkologii. Będą dwa urzędy i dużo różnych pism. Z tematów lekkich jutro mamy odczulanie z Lilką, w weekend urodziny (jeszcze nie Lilki). Ponadto potrzebowałam ostatnio znaczki i wydrukowałam już te potrzebne do kartek, ale do nich JESZCZE nie siadamy.W ogródku nieśmiało przebijają się tulipany, ale ziemia jest jeszcze zamarznięta na kamień, więc wszelkie prace ogrodowe TAKŻE jeszcze NIE teraz. Korci mnie, żeby odwinąć już drzewko oliwkowe, ale też rozsądnie jest chyba jeszcze zaczekać! Za to, wyprałam zimowe buty. Chciałam je czyścić pod wodą, ale po pierwszej parze uznałam, że ani to skuteczne, ani ekonomiczne i jak wrzucę wszystkie do pralki i uszczelnię jednym dywanikiem to będzie LEPIEJ i szybciej.

