
Nowy tydzień to… powrót, co dla niektórych, do szkoły! Ale młody pognał całkiem ochoczo, choć bez kaleson (bo wiadomo WueF). Stęsknił się za kolegami i planują nawet nocowankę na najbliższy weekend. Ja mam wtedy dwudniowe szkolenie i takie makabryczne weekendy będę miała w lutym AŻ dwa. U Lili dalej szykują się do studniówki, co oznacza próby poloneza, co z kolei oznacza, że panna TEN tydzień także będzie miała luźniejszy. Dziś nawet na tę okoliczność byłyśmy JUŻ na siłowni. Śmiałyśmy się ostatnio, gdy panna trafiła na tę rolkę, że tak właśnie NASZE podróże teraz wyglądają.
Poza tym mamy w tym tygodniu Tłusty Czwartek (to będzie polski rekord bicia ilości zjedzonych pączków, bo narodowo żremy te pączki tej zimnej zimy bez opamiętania) i Walentynki! Łucja wraca dzień wcześniej, bo wiadomo WALENTYNKI i w niedzielę pracuje. A na razie Manhattan, metro i Central Park:








