Czy wiecie, że kawa na całym świecie, rośnie w tzw. pasie kawowym? Dokładnie na tej samej szerokości?

-Łucja

Jest teraz taki wiralowy sernik nazywany japońskim. Bierzesz jogurt, wpychasz w niego gęsto herbatniki i wstawiasz na noc do lodówki. Wszyscy wokół go robią i robimy też my (testując różne jogurty i herbatniki). Hit jest na tyle duży, że ciastek korzennych kupić się praktycznie nie da, więc próbujemy z owsianymi i z maślanymi. Ciekawe jest natomiast to, że pod każdą kolejną wariacją tego przepisu u kulinarnych i smakowych ekspertów, zawsze pojawiają się komentarze, że „jaki to japoński, skoro to typowy deser z PRL”. No i NIE. W PRL-u, który ja pamiętam (tym z lat ’70 i początku ’80) jogurtów, ani serków nie było. Pierwszy jogurt jadłam w Jugosławii mając lat 10. Było mleko na klatce schodowej rano. Herbatników zresztą też nie pamiętam, ale jak poruszyłam ten temat u dziadków w niedzielę, to dziadek stwierdził, że babcia nie potrafiła po prostu robić zakupów. Możliwe, mama po prostu robiła karierę i to oszałamiającą, więc kuchnia to NIE był jej żywioł i za złe jej tego NIE mam. Zresztą dzieci karmimy zawsze tym co sami lubimy, a skoro Lutka NIE lubiła takich np. kasz, bo na kresach ich było dużo, to nie kręciły ją przeróbki kaszy jaglanej, które lubią moje dzieci. Może po prostu NIE lubiła też wtedy herbatników? Taką miałam później też pogadankę z dziewczynami, że może w późnym PRL-u takie deserki były, ale w tym MOIM, ja nie zarejestrowałam!

⛩️⛩️⛩️⛩️

Chłopaki tymczasem dotarły do Hiroszimy, a stamtąd popłynęli na wyspę Miyajima, gdzie znajduje się brama, która jest uważana za jeden z trzech symboli Japonii.

Natomiast wyspa Miyajima, to miejsce ślubów i miejscówka wysoce ESTETYCZNA. A symbol, czyli brama tori, która ma nawet własną emotke ⛩️, podczas przypływów robi wrażenie, jakby unosiła się w powietrzu!