☕Nastoletni dobrostan☕

Łucja ma po dziurki w nosie tego kocińca. Wczoraj spotkała na ulicy Bogumiła (jeden z dwóch kocurów, bo płcie są pół na pół: dwie kotki i dwa kocury), który jej NIE rozpoznał i uciekł. Ona im nakłada saszety na żądanie od dwóch tygodni a on jej NIE poznał! Koty kłócą się od piątej, czasem jakaś kocia TREŚĆ z żołądka ląduje na podłodze, raz któreś wskoczyło na blat i zbiło szklankę, więc nic JUŻ na wierzchu NIE zostawia. I przyszła dziś poleżeć sobie na własnym łóżku, BEZ miauczenia… W ramach sobotniej rozrywki zabrałam ją później na zakupy do spożywczaka (razem z nią pojechała też reszta rodzeństwa) i był to bardzo dobry pomysł! Wybrali sobie kartonik jakiegoś multipaka z lodami, który zeżarli w aucie i modny napój w puszce, o smaku którego nie mogli się zdecydować czy smakuje jak balsam do ciała czy krem waniliowy z pączków. Uchachali się i zintegrowali jakby jakby znowu mieli po 12-ście lat!

Poza tym szukając spaghetti w szafce odkryłam aż TRZY opakowania płatów do lasagne. Allora… ruszamy z lasagniami! Wczoraj zrobiliśmy wersję z pieczarkami, przed nami szpinakowa, a jak kupię na rynku dynię, to jeszcze dyniową wytestujemy!

☕☕☕☕

W bonusie: JAK wygląda Bibi, gdy leży na tym samym łóżku co Miau i udaje, że jej WCALE tam nie ma?