🍲A na wrzesień… Do domu…

Na jesieni są moje urodziny i już dostałam PIERWSZY prezent! Dziadki się mnie pytały, czy nie chcę Air Fryera, a że chciałam i to bardzo, to (z wyprzedzeniem do święta) dostałam! Nie poszło do końca gładko, bo dziadek kupił go z ubezpieczeniem (co oznacza, że karton muszę trzymać lat pięć) i z foremkami (które można zastąpić papierem do pieczenia) i oczywiście mnie to zirytowało. Od razu wyobraziłam sobie JAK kupują to w sklepie i jak dziadek opowiada wszystkim, że to DLA córki, i że ktoś mu to wcisnął. I każdorazowo takie akcje mnie strasznie denerwują. Nienawidzę się, że wtedy wybucham, tym bardziej, że jak wsiedliśmy do auta to nakrzyczały na mnie moje córki, że zachowuję się jak mój brat (???) bo nie mogę dostać NIC ponad.

Zaraz po przyjeździe do domu zadzwoniłam więc do rodziców ponownie, żeby im jeszcze raz podziękować i wysłałam zdjęcie, że znalazłam miejsce w kuchni i urządzenie już jest rozpakowane! Dziś za to byłam na rynku i mamy tygodniowy plan testowania przepisów! Na początek spróbujemy zrobić frytki (zarówno z ziemniaków jak i z batatów), chociaż Lilka wynalazła także przepis na omleta?

Przypomnę Wam tylko, że nasz zachwyt tym urządzeniem jest związany także z tym, że BYĆ może sam będzie sobie korzystał z niego Mieszko. Gość jak siądzie przy kompie, to na jednym monitorze gra, na drugim coś ogląda (wczoraj skończył Dextera), na telefonie ma Tik-Toka, gdzie ogląda przyspieszone rolki, a jedno ucho w słuchawkach ma odsłonięte, bo MOŻE coś ciekawego mówimy? W takim trybie pamiętać o włączonym jedzeniu NIJAK się NIE da. A tutaj się wyłączy samo i po prostu w którymś momencie jak poczuje GŁÓD, to jedzenie będzie czekało! Mamy też skryte marzenie, że uda nam się zrobić takie cudowne bakłażany, jakim częstowano nas w Azerbejdżanie?

🍲🍲🍲

Z tematów innych rozpoczęłam Yellowstone. I po tych doskonałych prequelach s01e01 totalnie mnie rozczarował. Kowboj w helikopterze zaganiający bydło? Za dużo Kevina Costnera w Kevinie Costnerze. Przełączyłam więc na Disneya i zaczęłam serialowego Obcego (Obcy Ziemia). Ależ to fajne! Tylko, że się śni później…