- Łucz, jedziesz ze mną do szwedzkiego sklepu?
- A po co? Bardzo chętnie!
- Po ramkę. Od razu może jakiejś kawy się napijemy?
- Teraz? Muszę się pomalować!
- Tak. To może ja też się pomaluję? Tylko, że mi się nie chce… Nie wydaje mi się, żebym tam miała spotkać mężczyznę mojego życia…
- Jak pokocha, to nawet bez makijażu!
- Nie byłabym taką optymistką.
Ramka była do plakatu, a plakat był z chomikiem. Jedna organizacja ratująca zwierzęta ma taką akcję, że jak wpłacisz datek na ratunek chomika europejskiego to dostaniesz plakat. Wiem, że jest CHOMIKI to temat clickabaitowy, plakatów pewnie wydrukowane tysiące i że TEN zwierz, z przyimkiem „europejski”, to najgorętszy temat animalistyczny tego roku, ale są te chomiki cudowne. Małe, puchate i wojownicze stworzonka, na dodatek występujące na Roztoczu! Sam plakat też mi się spodobał, bo TO przecież ten dziecięcy koncept, że stworzonka, które mieszkają pod ziemią, mają mini-zaciszne mieszkanka. Ponadto w dobie, gdy prawa autorskie grafików są TAK często naruszane, tyle obrazków jest tworzonych przez AI, to ten został specjalnie zaprojektowany przez ludzkiego rysownika. Zawiśnie koło pianina!

🐹🐹🐹
I wracam do obserwowania nieba, bo zmroziła mnie dzisiejsza informacja o dronach.
