- Mamo, a czy ja mam chodzić na wychowanie zdrowotne?
- Ojej, Mieszula. Ciebie to dotyczy? Lil, a Ty to masz?
- Nie.
- Może w klasach maturalnych nie ma, a może to tylko w podstawówkach? Nieważne. Synu, NIE. Nie będziesz chodził.
- Ok.
- Chyba, że chcesz, ale zawsze to jedna lekcja mniej, a Ty i tak codziennie masz osiem lekcji. Zresztą, chyba rozróżniasz owulację od menstruacji czy premenopauzy?
- Co?
- NIC. Nie będziesz chodził.
- Ale mamo, tam też jest o zdrowiu psychicznym!
- A widzisz Lila… To tego nie wiedziałam. Mieszko, w tej sytuacji, chcesz?
- NIE.
Prozdrowotnie mamy natomiast całą masę wizyt lekarskich. Łucja wykorzystuje resztki laby na różne medyczne sprawy i CO się da, to robimy przez fundusz. Nie wszystko się da, bo taki np. gin funduszowo jest obstawiony przez Hindusów. Przynajmniej w tych placówkach, które nam pasują. I ja NIE mówię, że to są źli lekarze, ale Łucja ma taką fajną młodą babeczkę, do której po prostu lubi chodzić. Niemniej jednak wczoraj zadzwonili do mnie z naszej przychodni, żeby zaproponować Łucji PAKIET medyczny. Więc powiedziałam, że JEŻELI ja chcę SAMA zapisać dziecko do lekarza, to NIE mogę, bo twierdzą Państwo, że jest pełnoletnia, ale jeśli chodzi o pakiet do dzwonią Państwo do mnie. Proszę więc dzwonić bezpośrednio do niej, choć uprzedzam, że to jest TO pokolenie, które nie odbiera niezapisanych numerów. TAK ich rozegrałam, bo proszę Was, co to za podwójne standardy!
🚲🚲🚲🚲
I w kwestii ZDROWIA mam dla Was KOLEJNE rowerowe zdjęcie! Tym razem wracałam z Bibs ze spaceru i zobaczyłam, że Mieszko, który wychodził do szkoły PO moim wyjściu, pojechał do szkoły na rowerze! Wiem, bo zaparkował na szkolnym parkingu!

