
Bardzo trudna jest praca, jeżeli któreś dziecko siedzi w domu. Naprawdę podziwiam tych co się porwali na edukację domową, bo dla mnie wakacje są wystarczające ciężkie przez to dzieci, że są niezagospodarowane. To późne kładzenie spać, wstawanie w południe, bajzel w domu i nieustanne poczucie, że oni pewnie są głodni i znudzeni, jest męczące. Pamiętam, że ciężko było jak Łucja miała nauczanie indywidualne, no i teraz tryb akademicki, który jest przesunięty w stosunku do klasycznego roku szkolnego też jest dezorganizujący. W przyszłym tygodniu panna się, na ponad tydzień, wyprowadza, bo będzie petsitterem, a później już będzie PRAWIE październik. I frustruje, że ten czas tak gna i ja tu muszę przewrót majowy zrobić (tyle, że w wrześniu), ale może będzie tak, że PAŹDZIERNIK, jak już się WDROŻYMY będzie prostszy?
📅
Z milszych rzeczy i z kategorii sukcesy udały nam się wczoraj gofry! Gofrów nie robiliśmy przez wieki, upiekłyśmy do nich jabłka i brzoskwinie i i zdecydowanie do nich wracamy! Równolegle Mieszko został zgłoszony przez szkołę do matematycznego konkursu. Słabo, bo wypada on w czasie gdy młody będzie w sanatorium, ale po prostu skombinuję mu przepustkę na jeden dzień!
