- Mieszko, rozbijaj jajka do tych ziemniaków. – rzuciłam poranną dyspozycję
- Tu? Do patelni? Z ziemniakami?
- To się nazywa „tortilla”. Jajecznica z ugotowanymi wcześniej ziemniakami. Powinniśmy też dodać cebulkę, ale Ty nie lubisz.
- To ja też poproszę! – zgłosił się Diabli – Czyli Łucja jest jedyna, która nie potrafi gotować?
- Tak. – odpowiedziałam.
- Dopóki nie zlikwidują Starbucksa to chyba to się nie zmieni… Mieszko, a kiedy się nauczyłeś gotować? – dopytał się ojciec syna.
- Nie wiem.
- A dlaczego? Pewnie z głodu?
Pewnie i tak ;), ale fajnie, że mam takiego pomocnika! W podróż ekipa ruszyła w miarę posilona, a ja działam sobie dalej. Wczoraj nie byłyśmy w stanie znaleźć z Lilką dowodów jej i Mieszka i nie mam pojęcia gdzie one znowu są. CO lato, to dowody giną. Powinnam więc JE znaleźć. Dziś muszę także coś tam wydrukować i jutro rano wpaść na pocztę. Na szafę wrzuciłam zestawienie co przywieźć z Turcji i może się komuś przyda.
𓇼 ⋆.˚ 𓆉 𓆝 𓆡⋆.˚ 𓇼
Pokażę Wam tureckiego pieska. Dziadek, jak wysłałam im fotki, w pierwszej chwili pomyślał, że jest z nami Bibi. Ale to był nasz turecki piesek, który w Cesme wszędzie z nami łaził. Szliśmy naszą ekipą i biegł przy nas TEN piesek! Nie mają tam źle zwierzęta. Są karmione przez miasto, kopczyki karmy i michy ze świeżą wodą są na każdym rogu, a psy mają dodatkowo w uszach klipsy z numerem i informacją. Wszystko są to zwierzęta WSZYSTKICH i wszyscy o nie dbają. Niemniej jednak LILA zajęła się wyczesywaniem liniejącej sierści i tym zdobyła serce tego akurat egzemplarza!

I zlepek kilku jeszcze słonecznych wspomnień:




