Ulice zaroiły się od dzieciaków ubranych na biało-granatowo, czas więc na zamknięcie kolejnego roku szkolnego! Jak był? Wspaniały! Przede wszystkim było sporo naukowych sukcesów. Cała ekipa jest sklasyfikowana (7, 3 LO i 4 LO), a na dodatek mają stopnie DOBRE. Wszyscy mają średnią powyżej cztery i bardzo dobre zachowania. Łucja miała maturę, która zakładamy, że wypadła pozytywnie, Mieszko wziął udział w kilku konkursach zdobywając PIERWSZE miejsce, a Lila dobrze sobie radzi z poszerzoną matmą, która łatwa nie jest. Mieszko został zdiagnozowany w kierunku dysgrafii, a proces orzekania Lilki jest w trakcie.
Dobrze zawodowo toczyło się MI i wiem, że kolejny rok TAKI nie będzie, bo z początkiem wakacji tradycyjnie stoję na rozstaju dróg. Ale o tym będziemy myśleć w sierpniu! Udało się NAM natomiast mnóstwo rzeczy w ciągu ostatnich 10 miesięcy. Nie za wiele podróżowaliśmy WSPÓLNIE, bo raptem tylko na jesieni do Uzbekistanu i ostatnio do Turcji, ale a) zaprzątała nas matura Łucji, więc odpadła majówka i wczesna wiosna, b) młodsi byli przez miesiąc w sanatorium, c) Mieszko brał udział w Erasmusie. Młody był więc także w Hiszpanii i hiszpański gość był u nas, a z okazji 18-stych urodzin Łucja była w Meksyku. Ekipa była też na ferie zimowe z tatą w Austrii (ja wpadłam na chwilę przy nich do Monachium). Nie odbyły się także wspólne weekendowe wypady (tak jak na Mazury albo Podlasie w ubiegłym roku), bo raz takich możliwych weekendów było małe, a dwa wskoczyły tam atrakcje w podgrupach (jak wrześniowy wypad panien do Berlina).
Szumiało w wielkim świecie (najbardziej medialne konklawe w historii papiestwa) oraz w polityce: najpierw były wybory w Stanach, następnie kontrowersyjne wybory w Niemczech, a później u nas i to CO ważne z punku widzenia EDUKACJI, wszystkie te wydarzenia bardzo przeżywali ludzie młodzi. Nazwałabym więc ten rok „oświeceniem poglądowym” młodych. Mieliśmy w Turcji taką sytuację, że niemalże dzień później po tym co się stało w Iranie, trafiliśmy na grupkę bardzo fajnych młodych ludzi z Iraku. Rodzice natychmiast ewakuowali ich z kraju, bo wiedzieli, że nastąpi odwet, który uderzy w nich. A później była Gaza, a później jeszcze Sławosz i kosmos, który szkoły świętowały jako sukces polskiej nauki. Ach, gdzieś tam po drodze sklonowany został wymarły gatunek wilka, co pewnie się przełoży na popularność kierunków biochemicznych.
👨🔬🔎🔭🪐












