before

Mam w pracy świetny team rusycystów. Całe życie ich unikałam, bo wydawało mi, że na uczelni nie było nikogo ciekawego, a teraz mam TAKĄ drużynę, że są to chyba najlepsi zawodowo ludzie na jakich trafiłam. I mieliśmy ostatnio spotkanie i zeszło nam na kondycję edukacji. W tym kontekście, że dzieciaki przestają w nią wierzyć, bo takie jest myślenie państw dostatku. W edukację wierzy się najbardziej w trzecim świecie, gdzie może Cię ona przenieść do innej grupy społecznej. W zachodniej Europie wszystko jest łatwiej osiągalne, żeby mieć pieniądze, wcale nie trzeba być mądrym, a papierek wyższej uczelni, czy nawet matura niekoniecznie sprawi, że będziesz miał fajniejszych znajomych. No więc po co się uczyć? I otóż zrobiono ostatnio badania o długości życia. Iii? I wykształceni żyją dłużej! Badanie zrobiono w Stanach i tam różnica pomiędzy osobą dobrze wykształconą (nawet pracownikiem naukowym) a osobą niewykształconą wyniosła 11 lat! I to jest chyba dobra odpowiedź!

🦘🦘🦘🦘🦘

Zaraz mi przywiozą regalik (wklejam zdjęcie PRZED) i zdradzę Wam jaką mieliśmy śmieszną akcję z Mieszkiem. Otóż młody odkąd zaczął grać na kompie z kumplami, ubarwił nasze domowe życie. W czasach gdy głos kolegów leciał przez głośniki, co chwila do pokoju wchodziły mu dziewczyny i coś NIE na temat mówiły (powodując konsternację z drugiej strony). Ale od jakiegoś czasu młody siedzi w słuchawkach… A na święta dostał słuchawki bezprzewodowe, więc pochodzi po całym domu i gada. Zawołałam go do kuchni po jakąś ciepłą przekąskę i taki właśnie zanurzony w swoim świecie do nas zszedł. I mówi tam do kogoś:

  • Dobrze, dobrze. I weź tę koronkę! I uciekaj!

Włączyłam się:

  • Jaką koronkę? Kupiłeś mi coś na Dzień Kobiet? Ależ Ty jesteś kochany!

Z drugiej strony zapadła cisza i kumpel Mieszka się odezwał:

  • Masz tam jakąś dupeczkę?
  • Nie –młody zrobił rolla i powiedział – To przecież moja matka!