Ostatkowy tydzień

Dużo będę miała roboty w tym tygodniu, ale będą to rzeczy miłe. Czeka mnie jedna wystawa; mam nadzieję, że mi dowiozą regalik; musimy odfajkować wizytą lekarską z Lilką (badanie audiometrem), a w czwartek cała Polska będzie się oddawać pączkowego obżarstwu. Do końca lutego muszę też odwieźć rower Lilki do serwisu – mój ulubiony warsztat przysłał mi esemesa, że jak zdążę do 28.02 to cena usługi będzie bardziej niż promocyjna, więc wczoraj od dziadków wróciliśmy z rowerem. W kwestii serwisów powinnam też dotrzeć z autem na dolanie oleju, bo miałam to zrobić w styczniu, ale pewnie przesunie mi się to na marzec. Wczoraj też anulowałam roczną subskrybcję Amazona (do piątego marca) i już się mogę doczekać, aż zaimportuję sobie Showmaxa i odpalę sobie nowego Dexterka 😈

24 lutego to też rocznica konfliktu na wschodzie, który trwa już od trzech lat. Szok. Tak jak z pandemią, człowiek nawet tego już nie rejestruje.Strasznie dawno temu były te trzy lata. Zresztą to był ogólnie słaby rok ten ’22. Ale z drugiej strony minęły trzy lata, a świat nic nie zmądrzał. W mediach huczy o wyborach w Niemczech, polityka światowa kłębi się jeszcze bardziej, więc nic robi się przejrzyściej. No i dni nam się wydłużają, co akurat MNIE cieszy średnio, bo się budzę za wcześnie.