-czyli prezent po włosku
- Sytuacja jest taka, że NIE wybieramy się nigdzie na wiosnę, bo wygląda na to, że ze względu na Erasmusa Mieszka, spotkania online przed wyjazdem oraz re-wizytę osoby, która go przyjmie, NIE mamy na to czasowej przestrzeni.
- A na koniec kwietnia? Po Wielkanocy?
- Lil, Łucja powiedziała, że ona PRZED maturą nigdzie nie jedzie. Czyli jesteśmy uziemnieni i fundusz wyjazdowy możemy przeznaczyć na REGAŁ.Tym bardziej, że luty był krótki, za to jak nas marzec przyciśnie, to na koniec kolejnego miesiąca będzie dużo gorzej.
- A NIE miałaś sobie kupić torebki?
- Miałam, ale ta którą chciałam jest teraz niedostępna i nie wiadomo kiedy będzie. A po regał pojedziemy do sklepu z indyjskimi meblami, bo taki będzie idealny. Zjemy też tam obiad. Może być?
- Tak!
I pojechaliśmy. Regał przyjedzie do nas pod koniec tygodnia (wtedy się nim pochwalę, choć teraz mam pozakupowe wyrzuty sumienia), z jedzeniem NIE wyszło, bo nie było wolnych stolików, za to weszliśmy także do indyjskiego sklepu spożywczego i mamy torbę cudownego ryżu, puszki mleka kokosowego oraz specjalną soczewicę do daala!

