Od drugiego semestru Mieszko ma doradztwo zawodowe. I jest to przedmiot, na którym robi się testy kompetencji. Moim zdaniem bez sensu. Nawet jeżeli założymy, że nikt w domu nie próbuje ich nakierować, zdecydowanie lepszą metodą byłoby zabieranie ich do różnych miejsc pracy, żeby zobaczyli jak to wygląda. Można by w to angażować rodziców, albo szukać instytucji zewnętrznych, które uczniów na zajęcia edukacyjne i oprowadzanie po obiekcie WEZMĄ. Ciekawsze, skuteczniejsze i rozwojowe. Niemniej jednak nie ma tak, a chociaż ja dziś szkolne dzieciaki na taką wycieczkę zabierałam, to akurat młody miał dwa sprawdziany i ruszyć go NIE mogłam (i tak dużo szkoły przez sanatorium stracił).
A byłam w radiu! Obejrzeliśmy studia nagrań, popatrzyliśmy jak powstaje audycja i zapoznaliśmy się z konsolą radiowca. Bardzo sympatycznie! Fajna ta robota tam i tak przypomniało mi się, że chciałam zrobić kurs z zakresu emisji głosu, żebym mówiła wyraźniej, ale chyba się jednak na to nie sprężę







