
Jakie znowu „Sto lat” skoro Lila jest z marca, a Mieszko z piątego stycznia?? ALE w styczniu to młodzian był w sanatorium, potem z Lilką wyszli, ale Łucja była w Meksyku, no a potem od razu pojechali na ferie z tatą! A doroczny torcik z okazji ukończenia kolejnego roku? No i wczoraj, jak szykowałam się na ICH przyjazd, przyszło mi do głowy, że może na niedzielny obiad do dziadków pojedziemy z torcikiem? Gdzieś jeszcze po drodze młody chce odświętotować swoją 14-stkę z kolegami (pewnie znowu wybierze escape room), ale jak tu ominąć zdmuchiwanie świeczek?? Dużo takie 14-ście do zdmuchnięcia, a i zapalić nie jest łatwo, więc bratu pomagała Lila, ale zadanie wykonano! Bitwa była co prawda o smak, bo młody jest fanem torciku o nazwie „malinowa chrupka”, ewentualnie czegoś co jest musem z cytryny i mango, a NIKT dorosły takiego smaku NIE lubi. Ale to może na moje urodziny kupię sobie KLASYCZNY czekoladowy?
A Mieszko to Mieszko. 14 latek to już taki trochę duży gość. W moim audiobooku mówią, że gdy chłopiec przestaje siadać na kolana, to każda kobieta wie o nim więcej niż jego matka i trochę tak jest. Patrzą więc matki z podziwem na tych dorastających mężczyzn, dużo im wybaczamy i absolutnie nie jesteśmy bezstronne. Mnóstwo ma marzeń, o których niewiele wiem, ale dręczyłam go dziś, czy jest zadowolony i JEST. Podobały mu ferie, lubi swój pokój oraz jest dość pewny siebie. Nie jest fanem szkoły, ale lubi swoich kolegów i siebie. I chyba to prawidłowo, chociaż jakie życzenie sobie zdmuchiwał, to NIE mam pojęcia! 🙂





