-Cormoran Strike, czyli „rodzina to złożona sprawa”. Bo, po kilku falstartach serialowych, mój nowy serial do prasowania całkiem mi się podoba!
Planów na czas BEZ dzieci mam za dużo. Mam kumulację jakiś pracowych spraw, ale równolegle muszę kupić nowy plafon do górnej łazienki, bo w poprzednim rozsypały się oprawki do żarówek i od tygodnia mamy tam ciemnawo. Chciałam wyczyścić mój rower, bo takie piękne rowery po tych Niemczech jeździły, że im zazdroszczę (nic im nie skrzypiało, a koła miały napompowane) oraz znaleźć serwis do jednego AGD urządzenia. W pewnym sklepie widziałam fajną bluzkę, ale byłam tam z dziewczynami i Mieszkiem, a wtedy się NIE da zrobić zakupów, więc mam ochotę podjechać tam ponownie. Dobrze by było gdyby udało mi się zapisać Lilkę na badanie słuchu, co to skierowanie mam od grudnia i dodzwonić się do przychodni ortopedycznej by ustalić KIEDY wizytę ma Łucja. W planie a) było też wyprawa do dentysty na ściąganie osadu, ale to zupełnie nie dam rady, bo musiałoby to być jutro rano… Gdzieś po drodze migną nam Walentynki, a ekipa wraca do mnie w niedzielę!







Towarzystwo aktualnie wspina się na szczyt!





