Nie byłam nigdy wcześniej w Monachium (raz miałam tam przesiadkę, no ale to się nie liczy). Kojarzyłam October Fest, stadion i drużynę sportową. No i jeszcze tych gości w szeleczkach, jamniki i kelnerki z kuflami. I to wszystko TAM jest. W knajpach gdy zamawiasz sznycla, to tak, po śląsku, na talerzu masz DWA KOTLETY, co chwilą gdzieś sprzedają gorące precle grubo posypane solą, rarytasem jest ciasto biszkoptowe, które podaje się na ciepło z musem z jabłek (pycha), a piwo w wersji bezalkoholowej spróbowałam NAWET ja! Nie dotarliśmy do słynnej monachijskiej Pinoteki, bo byliśmy w poniedziałek, a w poniedziałek muzea są pozamykane. Weszliśmy za to aż na dwie wieże kościołów, pojechaliśmy do OlympicPark, gdzie weszliśmy do BMW Welt, czyli wystawy BMW i obejrzeliśmy górkę, która była najsłynniejszą miejscówką koncertową ubiegłorocznej trasy Taylor Swift. Muzeum BMW dzieli się na dwie części i tę muzealną można było obejrzeć dziś i dzieciaki tam były, za to wczoraj oglądaliśmy różne concept wersje tego auta (też fajne). W niedzielę NIC nie zdążyliśmy załatwić (w sensie np. muzeów), bo:
a)byliśmy strasznie zmuleni po pobudce o trzeciej w nocy,
b)zaginął bagaż Liliany i zanim dotarł kolejnym samolotem sporo czasu spędziliśmy na lotnisku.
Przy okazji, po raz kolejny powtórzę, że my NIE mamy lotnisk w Polsce. Lotnisko w Monachium jest imponujące. Kilometry wielopiętrowych garaży i rozjazdów. Zanim dojedziesz do lotniska, musisz wybrać ten TERMINAL, na którym jest Twoja linia lotnicza. Po przejściu przez odprawę, gdy zmierzasz do gate-u, to podjeżdżasz wewnętrzną kolejką w specjalnych tubach. Na każdym gate-cie jest osobna strefa bezcłowa, knajpy, chill roomy i wszystko inne. Czas dotarcia od momentu przejścia przez pierwszą bramkę dla osób z biletem do gatu (u mnie to było K18) wyniósł ok 40 minut. REALNIE musisz być na lotnisku DUŻO wcześniej, bo inaczej nie zdążysz! Ale wszędzie jest przestrzeń, mnóstwo ogromnych toalet ze strefą do podmalowania się lub zakątkiem na przewinięcia bobasa ORAZ morze pracowników lotniska. Dla porównania jak lądujesz w Polsce i musisz przejść przez taśmę z bagażami na przylotach (ze wszystkich lotów, które właśnie miały miejsce), to jest TAK dużo ludzi, że nie da się przecisnąć. I loty z Polski mają zagubione bagaże i overbooking na każdym możliwym locie. Lot z Amsterdamu do Monachium miał obłożenie ok 60%. Fajną mieliśmy też akcję w tamtą stronę, bo ten SAM samolot i ta sama załoga lecieli z nami na obu odcinkach. I odkrył to pilot, gdy wchodziliśmy i on spojrzał na mój bilet. Wykrzyknął wtedy, że od Amsterdamu również lecą z nami! I całą drogę mieliśmy specjalne przywileje. Co chwila do nas ktoś zagadywał, a w zapasach znalazły się CZEKOLADKI i inne przysmaki dla dzieci! Miło!
🥨🥨
Ale wrażenia! Podobało mi się! Było dość ciepło i rześko, więc dobrze się chodziło. Na ulicach jest bardzo dużo budek z jedzeniem, a najsłynniejsza monachijska knajpa z zupami mieści się w takim mini namiocie na jarmarku. Klimat ścisłej starówki przypomina Brukselę i zrobiliśmy tam wczoraj niezmierzoną ilość kilometrów. I jest to miasto zdecydowanie do powtórki -> bardzo chętnie w takim właśnie weekendowym wypadzie! Tak mi się wydaje, że to ogólnie dobra pora roku na włóczenie się po Europie, bo ludzi mniej niż w lecie, a taka pogoda nie męczy.
🥨🥨
Dziś rano ruszyłam na lotnisko, ku zresztą wielkiej rozpaczy dziewczyn, że MAMO, przecież Ty sama się zgubisz na lotnisku, ale się nie zgubiłam! W sklepie bezcłowym kupiłam jeszcze speck dla dziadków oraz puszkę z jakąś bawarską wątróbką i dziadek był bardzo zadowolony! Bo przyleciałam, dojechałam do domu, wzięłam auto, pojechałam do dziadków i przywiozłam sobie Bibs! Towarzystwo w tym czasie dojechało w okolice Insbrucka!
Roleczki i fotki:
- 🥨 Dzień 1 w Monachium, czyli fragmenty z niedzieli,
- 🥨 Poniedziałek, czyli wieże, górka, kościoły,
- 🥨 BMW Welt, czyli ta część wystawy o BMW, która obejmuje protototypy i auta flagowe. Mieszko pięknie w tych autach wyglądał, a ponieważ zbliżają się Walentynki, to wszyscy dostaliśmy pierniczki!




















