- Przywieziesz mi moje dzieci do Niemiec? – zapytał Diabli miesiąc temu.
- Mogę przywieźć. Wszystkie?
- Tak. Zaklepię Ci od razu powrotny.
- Ale Łuks, pls nie godzinę później, tylko, daj mi jeden dzień na miejscu. To zjem sobie jakiegoś wursta.
- Ok… Dobra… Powrotny będziesz miała przez Ateny.
- Ateny? Z Niemiec do Polski przez Grecję? Może być.
Szykujemy się na drugą turę ferii! Łucja jeszcze nie doleciała, ale niedługo będzie, przepakowujemy ją i dzisiaj w nocy lecimy dalej. Wcześniej musimy dotrzeć do dziadków, by zostawić im Bibs, którą odbiorę od nich we wtorek rano. Technicznie rzecz biorąc, towarzystwo mogło by lecieć same, ale leci z nimi ich młodsza siostra, która była pełna obaw, czy starsze rodzeństwo nie będzie jej wkręcać. Dlatego też przepilotuje ich awaryjny dorosły, czyli ja. Tym bardziej, że lot jest z przesiadką w Amsterdamie i czas przesiadki jest bardzo krótki.
Tym razem ekipa wybiera się na narty! Po to były potrzebne stroje narciarskie, które kupowane były w kosmiczny sposób. Dzieciaki w Polsce w sklepie mierzyły, natomiast zamówione zostały w tym samym sklepie w Niemczech (btw. z nieznanych mi względów tam te SAME rzeczy są TAM tańsze) przez Diabla, dzięki czemu dotarły do niego kurierem i nie będą zajmować im bagażu. Czyli wracam przez Ateny we wtorek? No właśnie, to też się zmieniło. Jak już się nastawiłam na to, że uzupełnię zapasy greckiego oregano, a może nawet zdążę zjeść prawdziwą grecką musakę na lotnisku, Diabli lot mi przebookował i wracam bezpośrednio. No cóż. Trudno, innym razem.
⛰️
Ostatnie meksykańskie foteczki Łucji (pranie jej rzeczy zrobię po MOIM powrocie, tym bardziej, że są to rzeczy, które na TYM wyjeździe nie będą jej potrzebne). Spójrzcie na fotki! Gdy poszli wieczorem na miasto trafili na jakąś fiestę i moim zdaniem jest to przecudowne. Czasem się tak zdarza, że jak wyjeżdżasz skądś to akurat COŚ się takiego dzieje i to zawsze jest wyjątkowe zwieńczenie całego wyjazdu. Była więc muzyka, miasto tętniło życiem i straganami. Panna kupiła sobie truskawki ze śmietaną (fresas con crema) i oceniała je jako wybitne. Mieli także rozgwieżdżone niebo i ciepłą tropikalną noc, więc Meksyk żegna ich wspaniale!



