
No to mamy Nowy Rok! Sylwester minął nam dobrze. Bibi zniosła fajerwerki lepiej niż we wcześniejszych latach, bo chociaż dyszała i dramatyzowała, to nie miałam takich momentów, w którym dochodziłam do wniosku, że z tych emocji powinniśmy chyba gnać na ostry dyżur weterynaryjny. Poopuszczałam rolety, a z jedynych atrakcji było zapalenie o północy zimnych ogni (nie doceniła). Łucja spędziła tę noc z Matim, Lila z Mieszkiem otworzyli szampana pod prysznicem (żeby nie pozalewać podłóg i ścian) i urządzili w sanatorium party. Dziadki były na domówce i też są zadowoleni. Nie wiem co robił Diabli, ale przysłał mi rano fotkę jak ogląda koncert noworoczny, czyli niezmiennie od lat, wita nowe 12 miesięcy z muzyką klasyczną (macie to wyżej: komputer pracowy, telewizor i drapak kota, którego to miał rok temu przechować na tydzień). Ja mam włączone wiadomości i raz po raz się wzruszam patrząc jak na całym świecie ludzie cieszyli się, we wspólnym świętowaniu północy!
🪷
Dobry był tamten rok. Aż głupio mówić, że chciałabym by TEN był jeszcze lepszy, więc może powiem, że niech będzie TAK samo dobry?! Mignął mi właśnie materiał o koncertach, więc może w tym roku powinnam się wybrać na koncert? Na Kylie Minogue, albo Justina Timbarlake-a? Będzie też Lenny Kravitz, ale miejsce sobie wybrał dalekie… Patrzyłam też na zmiany w prawie drogowym i wygląda na to, że od stycznia prawo jazdy mogą robić siedemnastolatki. Może warto więc Lilkę wysłać, żeby nie zdawała w roku maturalnym?
Cały styczeń Lila z Mieszkiem będą w sanatorium, a w styczniu Łucja ma studniówkę. Po drodze będzie Wośp, który w zamierzeniach ma być inny, bo chcemy wystawić człowieka od nas (Mieszka), który cały czas nie wiadomo czy dostanie na ten dzień przepustkę. Dzieciaki już mają plany na ferie, no a ponieważ Wielkanoc jest późno, to może na wiosnę, na weekend, można by się wyrwać? Plany na wakacje są zamglone, LECZ chcę spędzić więcej czasu z Bibs, więc takich miejsc będziemy szukać. Duże emocje budzi nasz wyjazd jesienny, ale na razie koncentrujemy się na szukaniu opcji najtańszego połączenia. Dobrze udał nam się ubiegłoroczny wypad z dziadkami na Podlasie i tego typu wyprawę TAKŻE chciałabym w tym roku powtórzyć.
🪷
Zawodowo zmian nie przewiduję. Od października jestem w dziale odpowiedzialnym za budowanie społeczności, więc zakładam, że dalej będę mieć sporo wycieczek i muzeów. W maju czekają nas matury i ja w tym roku zgłosiłam się do dwóch egzaminów dziennie, co powinno przełożyć się na wynagrodzenie, chociaż oznaczać to będzie, że mnie w tym okresie w domu nie będzie. Do matury przystępuje też w tym roku Łucja, która wcześniej powinna zdać prawko.
Zdrowotnie powinnam umówić Mieszka do psychologa, a Lilkę na badanie audiometryczne. Z Lilką będziemy kontynuować odczulanie. Wizytę u ortopedy mam z Łucją na marzec, ale swoje medyczne sprawy panna załatwia już sama. Ja od kwietnia będę robić mój doroczny przegląd i chyba powinnam poszerzyć go o jakieś nowe elementy, bo wiek już wymaga swoje.
🪷
Kinowo dobrze zapowiada się 28 lat później (Zombiaki), Mickey 17 (kolonizacja obcej planety), Nosferatu i kolejny Avatar. Być może ze względu na Mieszka rozpoczniemy cykl o Supermanie, a młody na pewno będzie chciał iść na kolejnego Freddiego. Do 10 marca mam subskrybcję Prima, więc potem na chwilę przełączę się na Showmax, bo będą tam dwa seriale, które chcę obejrzeć: Dexter i The Agency. Czeka też tam na mnie zaległy Yellowstone i drugi sezon Tulsa King. Wrócę do Amazona na serialową adaptację Blade Runnera. Być może spróbuję też kolejnego spinoffu GOT-u na Maxie, ale MOŻE, bo Ród Smoka mnie nie porwał. No i będzie też kolejny sezon Last of us!
Marzy mi się nowy regał, torebka, rice cooker i buty biegowe (żadnego biegu nie mam w planach). W styczniu powinnam się umówić z mechanikiem na wymianę oleju i filtrów w Daczce. W któryś wiosenny weekend chciałabym zrobić grilla. Na wiosnę trzeba zaszczepić Bibi. Chcę upiec sernik baskijski, ale to jak Lilka wyjdzie… I na razie TYLE tych planów! Postanowienia? No cóż, ta siłownia na wiosnę była by wskazana, ale w międzyczasie dość często korzystam z roweru. Wczoraj wieczorem ogarnął mnie szał sprzątania i ścierałam kurze na kominku, czego chyba od lat nie robiłam. Nowy Rok witamy więc z wymienioną pościelą (Łucji się jeszcze wietrzy) i z wypucowanym domem!
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

