- Też Liliana jesteś tak strasznie głodna?
- Bardzo. Wykańczające były te zakupy.
- A przecież my nic nie zrobiłyśmy… To ta pora roku.
- Okropna. Najbardziej mam ochotę położyć się pod kołdrą i zasnąć.
Dzisiaj równonoc, początek astronomicznej wiosny oraz irańskie święto Nowego Roku – Nauruz, które zresztą jest częścią kultury zaratuszriańskiej, czyli w Azerbejdżanie również to obchodzą. A tymczasem ja czuję się jakby wyssano ze mnie wszystkie siły. Lilka dziś w domu – rok temu na Dzień Wagarowicza była jedynym uczyniem w klasie i nie jest to sytuacja wygodna dla kogokolwiek, Łucja ma skrócone lekcje, a Mieszkowi ostatnie dwie odwołali. Z panną L pojechałyśmy do piekarni i zamówić tort – wczoraj przywiozłyśmy do domu próbki i „testerzy” wybrali malinową pralinę (nie skomentuję tego). Pokażę Wam, jakie urocze życzenia dostała Lilka od przyrodniej siostry i spróbuję usunąć pajęczyny z kuchni. Podniosłam wczoraj głowę i odkryłam, że jest ich pełno. Nie przeszkadzają mi pająki, lecz są strasznie terytorialne z tym budowaniem sieci.🕸

