Szczęście to stan umysłu

-Rebeka, Daphne du Maurier- moja książka na ten wyjazd

Miałam taką myśl wczoraj wieczorem, że nie przydarza mi się klasyczny reisefieber, lecz mam jednak pewien rodzaj przedwyjazdowego myślenia… CZY naprawdę jest nam to potrzebne? Czy nie możemy po prostu przetrwać kolejnego weekendu? Ale rano wstaliśmy, nasypaliśmy górę żarcia kocicy, wezwaliśmy ubera i BEZ marudzenie dotarliśmy na dworzec wiedząc, że przed nami osiem i pół godziny w pociągu! I od momentu pobudki wszystko szło żwawo, emocjonująco i sprawnie! A ruszyliśmy na nasz ulubiony wschód, chociaż NIE świętujemy tu Dnia Kobiet, pomimo tego, że TU świętują go najhuczniej🌷🌷🌷 Powrót w niedzielę i wtedy pewnie z pociągu coś napiszę! Tymczasem roleczka w podróży i fotka z nocnej ulicy!