Cliffhanger

  • Mamo, no bo wiesz, że ja w szkole bardzo cicho mówię, a w domu cały czas mnie uciszacie, że mówię za głośno…
  • No wiem. Musisz, Lila, mówić głośniej w szkole.
  • Ale chodzi o to, że ta dysmorfia głosu…
  • CO?? Już to sobie nawet nazwałaś?? Po prostu masz mówić w szkole głośniej, a w domu przestać na nas krzyczeć.

Profilaktyka zdrowotna idzie nam w tym roku Oskarowo. Ale dla równowagi, chyba nie uruchomię mojego multisporta. On byłby naprawdę niedrogi, LECZ w sumie to zaraz przywiozę sobie od dziadków rower i będę sobie czasem rowerowo podjeżdżała. Na więcej sportu czasu zabraknie. A rowery mamy już przed domem DWA. Przygotowany do jazdy, wyserwisowany, Łucji i cały czas w świetnej formie rower Mieszka! Przywieźliśmy go (dwuślad) dziś od dziadków, a w zamian zostawiliśmy im… Bibi! Dlaczego? Jutro się wyjaśni! Tymczasem Miau szaleje i wariuje i każdy możliwy sposób próbuje pokazać, że ona jest dla NAS wszystkim i pies tak naprawdę NIE jest nam potrzebny. JEST – zresztą to taka poza, bo przecież dziewczyny się uwielbiają! Łucja już po próbnych, wyników jeszcze oczywiście nie znamy, ale panna z grubsza jest zadowolona! Zaraz jeszcze chwilę poprasuję do Igrzysk Śmierci, co to z Lilką zrobiłyśmy sobie maraton. Lecimy chronologicznie, czyli zaczęłyśmy od części najnowszej (Ballady ptaków i węży), bo to jak wiadomo był prequel.