Za każdym kłamstwem stoi prawda, której nie wypowiedziano

-„Ostatnia z Dziewcząt Moon”. Łucja dostała tę książkę pod choinkę, ale teraz ja czytam.

Na tym kursie kreatywności, który sobie zasubskrybowałam dostaliśmy zadanie o zazdrości. Prowadząca powiedziała, że nie chce odpowiedzi w stylu: Zazdrość, to nie ja, bo wszyscy JĄ w sobie mamy. Musimy się tylko sami przed sobą przyznać, jak na nią reagujemy. Czy wywołuje w nas poczucie krzywdy, niesprawiedliwości i żalu, czy może potrafimy ją przerobić twórczo, bo skoro komuś się udało (odnieść sukces w pracy/zarobić duże pieniądze/wygrać/ zakochać/wyzdrowieć/ przebiec maraton), dlaczego i mi się ma nie udać? Ustalmy tylko, że zazdrość nie powinna dotyczyć czegoś odległego (co ja mam do dramatów Kim Kardashian?) i zdrowo jest NIE zazdrościć własnym dzieciom, rodzicom i bliskim. I teraz my: omawiałam temat z Lilką i obie tak samo. Zazdrość wywołuje w nas obu przeświadczenie, że TA ścieżka, tej osoby jest nie dla nas. My nie rywalizujemy, więc jeśli komuś się udało, znaleźć tam, gdzie chciałyśmy być my, dochodzimy do wniosku, że jest to nie dla nas. Oczywiście, to też nie jest dobre, bo jeżeli TAM zmierzałyśmy, albo realnie jest to jedyny cel warty osiągnięcia, to porzucamy nasze wcześniejsze marzenie. Zresztą odcinając sobie marzenia, może nam ich zabraknąć. A tak długo jak się z czymś nie pogodzimy, jest to dla nas sprawa niezamknięta.

Poniedziałek. Będzie to kolejny NAPIĘTY tydzień. Mamy aż trzy wizyty lekarskie, plus pewien pomysł. Łucja zaczyna dziś próbne matury (bo to już w III klasie zaczynają ich testować) i nauczyciele zapowiedzieli, że będzie to wpływać na ich oceny semestralne. Mieszko ma dziś wycieczkę do muzeum PRL, a od przyszłego poniedziałku zaczynają rekolekcje. Dziś mam dermatologa z Lilką, a wieczorem tradycyjnie rehaba z Łucją. W czwartek może na chwilę wpadniemy do dziadków, ale ponieważ nie byliśmy w weekend, to na dziś (buuu) NIE mam gotowego obiadu. Dom z grubsza ogarnięty, bo wczoraj wróciłam chwilę przed dziećmi i rzuciłam się w wir sprzątania, ale mam sporo prasowania.

szydełkowe cuda Łucji. Tak jak mówiłam, mam te serduszka po całym domu porozrzucane! ❤️