a na wiosnę nauczę go gwizdać

Zrobiłam dziś rano cytologię. To przedostatnie z moich dorocznych badań i ponownie Was zachęcam, żeby postonowienia noworoczne były prozdrowotne! Nie dotarłam przez to na bieganie, ale moje biegowe dziewczyny mają mi dawać znać, jeżeli jutro rano postanowią ZNOWU pobiegać.

Przedstawię Wam naszego nowego, choć nieoswojonego, „zwierzaka”. To kos z nienajzdrowszym skrzydełkiem, którego dokarmiam. Wysypuję ptakom różne frykasy, a dwa dni temu pojawił się on. Straszny z niego alfa, bo przegania wszystkich innych smakoszy mojej stołówki. Latać lata bez problemu, ale najczęściej siedzi na gałęzi obok domu. Lubi pomarańcze z herbaty i kawałki słoniny, chociaż tę akurat zabrały mu sroki.