LÓD

Odwiliż. Niby śnieg sypie, ale tak TAM gdzie auta jeżdżą to się robi chlapa. Akurat kiedy człowiek nauczył się obsługiwać telefon na mrozie NOSEM i nie zapominał o założeniu folii ochronnej na szybę auta… Bywa. Za to byłyśmy z Lilką u endokrynologa. Bo panna źle sypia (choć ostanio już lepiej), ma problemy z cerą i parę razy zemdlała. I tak badamy wszystko po kolej. Dostaliśmy skierowanie na pulę badań labolatoryjnych (po prostu przegląd, od którego powinnyśmy były zacząć), ale dok hormonalne zaburzania wykluczyła. I to akurat bardzo dobrze.

Mieszko tymczasem dotarł do szkolną wyprawę do kina, a było z tym zamieszanie, bo gość zapomniał, że jest zbiórka i autokar odjechał BEZ niego! Odwoziłam więc to na szybkości do tego kina, bo chociaż to tylko Pan Kleks, to zawsze przygoda z klasą jest DOBRA. Oglądałam też rolkę o tym jak pewien Francuz przygotował dla swojej dziewczyny chill&netflix, kazał jej się przebrać w piżamę (bo ona wróciła z pracy), a gdy zasiadła to podał jej pop-corn 🍿z rozpuszczoną czekoladą i skittelsami, shake ze świeżych owoców z konkretną wieżą z bitej śmietany w sprayu oraz nachosy zapieczone z serem i sosem majonozowym. Paskudztwo. Opowiadałam o tym dziewczynom, że NIC nie przebije mieszanki studenckiej, z której intuicyjnie/podprogowo, niezależnie od FABUŁY, wiemy jak omijać rodzynki, słonych krakersów, jabłek obieranych na bieżaco (w sensie, że tego nie przygotujesz wcześniej) oraz zwyczajnej zimowej herbatki! I z takim zestawem planuję dziś wieczór!  🍵