
W kategorii noworocznego cudu wygrywa schroniskowa akcja w Krakowie. Owszem, cała masa ludzi się burzy, że pies, który wróci do schroniska z domu czuje się jeszcze gorzej niż przedtem, ale jeżeli połowa znajdzie swoje domy na zawsze (a to deklarują adoptujący) to jest to sytuacja 100%-owo wygrana! Nikt tak nie kupuje miłości jak psy i może tych powracających będzie niewielu? W skali mikro-cudów zgasła mi także kontrolka check-engine w aucie. Pod koniec roku zapaliła mi się na desce rozdzieleczej, następnie wyłączyli mi ją w warsztacie po wykonaniu kontroli, dwa dni później zapaliła się na nowo, a teraz (po nalaniu LEPSZEJ- noworocznej benzyny) ZGASŁA. Dla równowagi TAKICH cudów weszłam także na mój profil w zusie i odkryłam, że mam tam pilne pismo z… września… 🤯
<><>
- Czasem sobie myślę, że te górki i doły mojego życia i życia dziadków były po to, by na końcu pojawił produkt idealny, czyli WY- wygłosiłam do Łucji.
- Nie mamo. Jesteś czymś więcej niż tylko matką. Jesteś sobą.
- Strasznie miłe to co mówisz. Czyli kim? Jaką mam misję?
Do kuchni weszła Lilka, która idąc słyszała o czym mówimy:
- A skąd my to mamy wiedzieć? Zrób sobie kompas kariery.
I tyle było by tego wsparcia. A potem pomyślałam, że to wyjątkowo nie fair zwalanie na dzieci, że ONI są WAŻNI. Że to chodzi o NICH… BO tak naprawdę NIKT nie chce takiego balastu doskonałości i oczekiwań dźwigać. Noworocznie pamiętajmy też, że my też jesteśmy CUDEM i dbajmy o siebie! ❤️

