Szalik jest? Jest! Kalesony są? No baa!

  • Deklarowana kwota wpłat? – zapytała babka w banku.
  • A muszę jakąś deklarować?
  • Tak. To chodzi o ustawę o przeciwdziałaniu prania pieniędzy. Bo coś będzie wpłacane?
  • Tak… Taki jest plan. Ale nie wiem ile to będzie i czy będzie regularnie.
  • Mam takie miesięczne widełki: do pięciu, pięć-dziesięć, powyżej dziesięciu?
  • Pięciu tysięcy złotych? Zdecydowanie NIE będzie więcej.
  • Czy będą przelewy zagraniczne?
  • Raczej nie, ale może będzie korzytał ze sklepów w innych systemach walutowych…
  • Kraj rezydencji podatkowej? – [miałam ochotę odpowiedzieć „Kajmany”]
  • Polska oczywiście.

Założyłam Mieszkowi rachunek! Miał już kartę podpiętą pod system płatniczy i konto Diabla, ale chciałam by miał też w polskim banku (tak jak Lilce wybrałam 🦁konto z lwem), żeby mógł mu czasem kieszonkowe przelać dziadek, albo jakieś zaskórniaczki ja, by miał blika, no i ma również konto oszczędnościowe, którym jest dość podekscytowany. Wybrał sobie kartę i oczywiście chwilę później w aucie rozpaczał, że mógł wybrać inną (ale to wszystko przez zbyt duży wachlarz grafik).

☃️Tymczasem ZIMNO. Na ulicach wszyscy wyglądają jak statyści z Diuny: zasłonięte ciała, dłonie i twarze. Znajoma przysłała filmik jak zdobywa Śnieżkę i ona ma jeszcze zasłonięte oczy, bo zewsząd zacina śnieg z wiatrem. Niżej ja o siódmej rano na spacerze z Bibs. AŻ tak dobrze wtedy nie wyglądam, ale włączyły mi się jakieś filtry. Niemniej jednak widzicie, że zima mrozi mocno!