- Mieszko, święto Trzech Króli. Ciasto.
- Co z nim? Ono jest z jakąś kaszą?
- Z figurką króla. Kto go wybierze to król. Jego rok. Znalazłam cukiernie, gdzie takie robią.
- Nie.
- Ale pomyśl… Idea jest taka, że najmłodszy kroi i rozdaje kawałki. Pasuje! Ty jesteś najmłodszy. Zobacz jak ono fajnie wygląda!
- Nie. Ale TO może być.
- Taka krówka? To mus czekoladowy.
- No właśnie.
W ten sposób torcik urodzinowy Mieszka został kupiony w innej cukierni niż zwykle, a obchody Trzech Króli przechodzą na KOLEJNY rok… Dotarliśmy za to do tej cukierni, co ma ciasta na Trzech Króli i z ich oferty wybrany został MUS. Bardzo dobry i idealny na zwieńczenie doskonałego obiadu jaki przygotowała babcia! Zabawna była akcja ze świeczkami (nie chodzi NAWET o to, że zdmuchnął ZA szybko i nawet nie nadpalony został WOSK), lecz cyfry 1 i 3 kupilismy 2x. Pierwszy raz kupując w sierpniu na urodziny Łucji, drugi raz kupując świeczki na urodziny dziadka. No i tak przed imprezą się zamyśliłam KTO pierwszy tę extra trójkę zużyje? I na to Łucja powiedziała: Za pięć lat ja będę mieć 23-cie urodziny. Och, nie!!! 😭 No i to zabawne, bo ten czas to absolutnie bezlitosny dla wszystkich! 😽




