- Ile ma Pani wzrostu?
- Tak, z metr siedemdziesiąt. Jeden.
- Waga?
- Nie wiem. Jakieś 63…
- Obwód w pasie?
- Nie mam pojęcia… 90?
- Ciśnienie?
- Nie mierzę. Nie wiem…. Jakieś takie uśrednione?
- Tak wpiszę.
- Ten pas to jakoś inaczej. Tyle to w biodrach będzie, a w pasie to jakoś mniej. Chyba, że po świętach tak wyszło.
- Domyśliłam się – zaśmiała się pielęgniarka.
W środę zaraz po świętach byłam na badaniu krwi. Bo byłam przed świętami, a potem na e-pacjent odkryłam, że mam skierowanie na JESZCZE inne rzeczy, więc poszłam ponownie. W obu badaniach miałam zleconą podstawową morfologię. Nie bardzo mogłam ją ze skierowania wywalić, więc pomyślałam, że po prostu niech zrobią 2x. Tym bardziej, że oba badania dzielił okres świąt, czyli czas wysypiania się i dobrego oraz jakościowego jedzenia. Iii?? Zdecydowanie to drugie jest lepsze – co oznacza, że obżarstwo i lenistwo nam służą i CZASEM tego potrzebujemy! Btw. kontynuując nastrój chillu i rozprężenia na dziś mamy zaplanowaną wyłącznie wyprawę do kina.
<><>
Macie już zimne ognie? Tegorocznym hitem są zimne ognie w kształcie choinek, gwiazdek i serduszek. Tak nam się spodobały, że dorzucaliśmy je do wszystkich możliwych prezentów (nawet tych ze szkolnych Mikołajek), chociaż były w bardzo wielu sklepach i pewnie wszyscy na nie trafili. Natomiast wczoraj w niemieckim sklepie na A kupiłyśmy z Łucją zimne ognie, które mają 120 cm!!!

