311223

Ależ data! 🙂 Jeden gość, którego obserwuję wkleił wygrzebywane doroczne odliczanie (to). Jeżeli włączysz Wielkiego Gatsbiego o 23:29:57 to dokładnie o „mezzanotte” Leo podnosi kieliszek do Ciebie, jeżeli rozpoczniesz Dwie Wieże Władcy Pierścieni o 21:13:19 to dokładnie o północy zagrzmi: „E cosi ha inicio/Oto się rozpoczyna”, a gdy wybierzecie Avangersów o 21:29:30 to gdy wybije 12-sta IronMan pstryknie palcami. W komentarzach ludzie podpowiadają o której trzeba włączyć Oppenhaimera by północ wypadła na wybuch bomby, albo Incepcję by w momencie noworocznego odliczania załapać się na odcinanie palców Neapolitańczykowi. 🥳

Sylweter, magia cyfr, zmian i Nowego Roku i kolejnych szans! U nas Łucja już pojechała do Matiego (wyposażona w petardy z confetti i balony), a ja z Lilką zaraz ruszamy z pieczeniem jakiegoś ciasta. Trzeba by jakoś oderwać Mieszka od komputera, ale o północy i tak zajmiemy się głównie Bibi! Gdzieś mi mignęła lista górskich schronisk, w których można dziś stuknąć się grzańcem i wpisuję to na listę idealnych pomysłów na Sylwestra. Tym bardziej, że w większości zabawa trwa do 21-szej, czyli dla takiego boomera jak ja – IDEALNIE!

TAK było SIEDEM lat temu 😀

2023?

Czasem ktoś już strzeli testując petardy na jutrzejszego Sylwestra, czyli czas podsumować ten rok! Jaki był 2023? DOBRY. Nawet bardzo! Zrobiłam duży krok w moim życiu i wszystko od razu zaczęło iść lepiej. Podoba mi się każdy segment tego co robię i gdy myślę, jak strasznie źle się czułam rok temu, to czuję ogromną wdzięczność za to co teraz mam. Za ludzi z którymi pracuję i za możliwości jakie mi się pojawiły. No dobra, cały czas mało zarabiam i na wszystko nam brakuje, ale obecny tryb pracy pozwala mi ogarniać dzieci (to jest naprawdę wyjątkowe, że mogę ich podrzucać do szkoły, albo przynajmniej na pociąg) i dom. Mamy regularne wizyty lekarskie i gdy przychodzą, mogę mój grafik tak poprzesuwać, że wszystko do niego się mieści. Btw. Cykl szczepień na HPV z pannami zakończyłam i po pierwszej dawce jest Mieszko.

W naszej mikro skali udała nam się cała masa rzeczy. Szkoła nam szła dobrze, a wyjazdów i przerywników była co niemiara! Byliśmy w Berlinie, Rydze i w Rzymie. Łucja z Matim byli w Hamburgu, a Lilka w Kanadzie. Cała trójka na wakacje była też w Czechach i w Niemczech, a Mieszko później z tatą dotarł do Danii (Legoland). Na jesieni mieliśmy cudowny wypad na Mazury, a w lecie wróciliśmy na Podlasie (chwilę nas tam nie było) i nad morze. Na wiosnę przypomnieliśmy sobie też Kurpie! Jednodniowe wycieczki były do Lublina i do Łodzi (Łucja z Matim byli również w Toruniu) oraz po skansensach z dziadkami. Chadzaliśmy na wystawy, a Łucji przydarzały się koncerty. Ani razu niestety nie byliśmy w teatrze, ale wpadaliśmy do różnych knajp i naprawdę sporo razy dotarliśmy do kina. Lila była w sanatorium, Mieszko był na Zielonej Szkole (również Mazury). Dość ważne były doszkalanie i edukacja, bo pomijając mnie, która uczy się zupełnie nowych rzeczy, Łucja z Lilką były w Hamburgu na kursie niemieckiego, panna najstarsza miała też taki kurs w Polsce, a Lilka jednak uczyła się za wielką wodą umiejętności LEADERA. Mieszko miał lekcje z garncarstwa i był na kursie wspinaczkowym. Przypomniałam sobie też wszystkie zapomniane języki, które to kiedyś znałam i to, że to się zadziało jest ważne. Ba, nawet udało mi się dotrzeć na Festiwal Filmów Dokumentalnych!

Przyszło mi wczoraj do głowy, gdy szybko robiłam bowle (żebyśmy się nie spóźnili do kina) i towarzystwo kręciło mi się po kuchni, że są DUZI. Że to zdumiewające, że mam OBOK siebie trzech dorosłych ludzi i psa. Ja, która zawsze była miłośniczką kotów i samotności. A tu są ONI. Cała trójka określiła 2023 jako rok dobry. Łucja powiedziała, że to był rok, w którym przejrzała na oczy, bo podczas nauczania indywidualnego miała dużo czasu i widzi siebie jako osobę po skoku rozwojowym w percepcji świata. Lila uważa, że to był ważny rok i chociaż zaczęła się bardziej kłócić z tatą, to jest to również związane z rozwojem. Mieszko twierdzi, że był rok zdecydowanie lepszy niż wcześniejszy i że zmiany, które w nim zachodzą są w porządku (zapytałam o to, czy siebie akceptuje i czy mu się sam sobie podoba). Zbieraliśmy także grzyby i owoce, a aura niejedzenia i niejadków gdzieś odchodzi w siną dal.

W skali macro mieliśmy histerię związaną z czatem GPT i rozkimnę, które zawody znikną przez AI, przeżyliśmy wybory parlamentarne i rewolta zwycięzców to będzie temat jeszcze na wiele miesięcy, była wojna w Izraelu i niezmiennie trwa wojna na Ukrainie (wszyscy mają już tego dosyć i na Targach Turystycznych zapraszano mnie na Zaporoże). Zarobiłam tylko JEDEN mandat, co w porównaniu do 2022 było kierunkiem dobrym (wtedy były trzy i dodajmy, że zawsze są za parkowanie). Obrady sejmowe stały się najczęściej oglądanym programem, w lipcu były zamieszki we Francji, a ostatnio strzelanina w Pradze. Pokojową nagrodę Nobla przyznano kobiecie walczącą o prawa kobiet w Iranie. Na brytyjskim tronie zasiał Karol III, a choć jego koronację oglądał cały świat nie mniejszą sławę zdobył manul Magellan z poznańskiego zoo. Frustrowała nas inflacja, ceny benzyny wahały się jak wiosenny biorytm, no i astronomicznie podrożała energia. My mamy w tej chwili czterocyfrowy rachunek co miesiąc i jak na dom, w którym się NIE grzeje to jest po prostu bardzo dużo. Oceany są rekordowo ciepłe, LECZ stale zmniejsza sie dziura ozonowa (która ma zniknąć do 2030) a nasadzenia w Brazylii są większe niż wyrąb lasów deszczowych. Twitter zamienił się w X, w Turcji zadrżała ziemia, a tematem, który nagle stał się ważny były zaimki osobowe. Rihanna podczas SuperBowla ogłosiła drugą ciąże, książę Harry wydał książkę, a w kulinariach najczęściej szukaliśmy jak zrobić chlebek bananowy 😀

✳️Owoc: banan. My tego banana to przerabialiśmy na kilka sposobów i jest to najszybciej znikający owoc w domu. Banany foster, banany pieczone, zapiekane i kolejne przepisy już zostały znalezione!!

✳️Warzywo: dynia. Do tej pory dynia wchodziła tylko w składa zupy dyniowej, lecz doszedł daal soup i owsianka, więc mam w zamrażarce POJEMNICZKI z zamrożoną upieczoną dynią!

✳️Przyprawa: cynamon. Też nam TAK schodzi, że ostatnio przerzuciłam się z tych sklepowych torebeczek i kupiłam większą porcję, którą przesypujemy do cynamonowego słoiczka.

✳️Książka: czytałam dużo (nareszcie) i bywały książki świetne. Bardzo podobało mi Schronisko Gortycha (cd będzie na 100%) oraz 10 Aleja Mario Puzo. Babel był gruby i ważny. Nie podobało mi się ostatnie 50 stron, ale idea słów i języków, które się przeplatają jest bardzo bliska ludziom, którzy z językami pracują.

✳️Influencer: ta lista będzie duża… Do grup osób, które obserwuję na Instagramie doszły takie, które tworzą treści związane z językiem. Z językiem angielskim (hejalan.pl/ ogarnij_swoj_inglisz), włoskim (Fabiosantoro98/ Iosonojules), hiszpańskim (spanish_to_the_moon) i rosyjskim (lista jest gigantyczna). Z treści zabawnych bawi mnie MrJaca/Adam Strycharczuk/Danpulzello/ Liamcarps1/ Matteolane. Chętnie zaglądam do Antrila (merytorycznie o grzybach – i te grzyby to TEŻ był temat roku) oraz do Sikorski.sikorski na jedzeniowe podpowiedzi. Hipnotyzujący jest też gość, który zna się kotach i nazywa się Stevenmeserve (zobaczcie sobie co on robi na pokazach z kotami).

✳️Środek czyszczący z sekcji gospodarstwo domowe: płyn do fug. Zużyłam JEDNO opakowanie, ale w planie jest kupić KIEDYŚ więcej i doczyścić DOM do końca.

✳️Produkt remontowy: pianka termiczna

✳️Makijaż: spray do makijażu, który utrwala ten właśnie świeżo wykonany makijaż. Ja mam z Primarka, ale produkt chyba zawsze działa tak samo, niezależnie od marki. Świetna jest też nasza tegoroczna flota kolorówki do ust z NYX-a: szminki, błyszczyki i konturówki.

✳️Kosmetyk: Lilka jest wielką fanką olejowania włosów i nieustannie udawadnia mi, że jest to kosmetyk wszechczasów. Mi natomiast pasuje kawowa maseczka pod oczy z Apis-u.

✳️Filmy: Barbie i Oppenhaimer, które postawiły branżę filmową na nogi. Barbiemania to był główny nurt tego lata. Podobali nam Strażnicy Galaktyki, a sporo zamieszania narobili eksperymentalni w technice Chłopi i Zielona Granica.

✳️Platforma: zrezygnowałam z Amazona, zasubsrybowałam Skyshowtima i jest tam kilka seriali naprawdę fajnych: Lioness, Annika i nawet PokerFace. Niemniej jednak nic nie przebije HBO z Miłość i Śmierć, horrorem Stamtąd oraz drugim sezonem Pozłacanego Wieku. Dziadki to oglądają od kilku dni i wygląda na to, że dziś skończą, bo jest to świetne.

✳️Słowo: SLOWHOP. Usłyszałam przypadkiem i usilnie próbuję zapamiętać. To oznacza miejsce w głuszy (najczęściej leśnej), gdzie wyskakujemy na relaks i regenerację. Odsypiamy, spacerujemy i wchodzimy do kotła z gorącą wodą!

✳️Lek: melatonina. Dwóch różnych lekarzy przepisało to Lilce, przed nami jeszcze wizyta u endokrynologa, ale to chyba działa. Panna NIE spała, a teraz normalnie zasypia. Łaziła po nocach, wiecznie takie niedospane zombie, a teraz nadchodzi 22-ga i w domu mam ciszę.

✳️Głupota: nic nie przebije tego, że przegapiliśmy samolot do Rzymu. Co też ja sobie ubzdurałam, że wylot jest w niedzielę jak był w poniedziałek, to nigdy nie zrozumiem… Przyszło nam wtedy kupić NOWE bilety, bo nocleg był opłacony, no i powrotnego biletu też byśmy nie cofnęli. Natomiast można by sobie życzyć, żeby nigdy więcej nic takiego nie powtórzyć, ale listopad był miesiącem pomyłek i podobną głupotę (choć w odniesieniu do nadchodzących ferii) popełniłam ponownie.

✳️Apka: Shazzam. Chwilę ją mam na telefonie, ale w tym roku REALNIE używam. Nawet wczoraj jak wychodziliśmy z Aquamena i leciała piosenka (równolegle z listą płac), włączyłam shazzama, bo kawałek był cudowny. I zanim zeszłam ze schodów (pod ekran) już wiedziałam, że to X Ambassadors i Deep End (tu)

✳️Zwrot: „Bokiem się zmieszczę”. Zwrot podrzucił Mati, który CZASEM z nami gdzieś jeździ. I potem rozstawiam te dzieci gdy muszę zaparkować i KAŻDY ma krzyczeć: Ile mam jeszcze? oraz CZY się zmieszczę?. Mati zawsze jest najbardziej dramatyczny i krzyczy: Przedłbym i to nawet NIE bokiem!

✳️Sukces medialny: no dobra, wiadomo, że internetowy fame, to przypadek, ale jedna z moich rolek na Insta (ta) dotarła do 619 tysięcy osób i było to bardzo niezwykłe przeżycie gdy musiałam wyłączyć powiadomienia, bo telefon przeżył szok 😀

✳️Sport: Hmm… Do kwietnia sporo czasu spędzałam na siłowni, potem długo było tylko sobotnie bieganie i spacery z Bibs, więc chyba chodziarstwo? Btw. właśnie wyświetliła mi się rolka, że biega tylko 6% ludzkości i jeżeli jesteś w stanie przebiec 5 km należysz do elitarnej grupy 10% najlepszych!

Ja i Łucja wczoraj po kinie. Obie miałyśmy strasznie brudne włosy (stąd czapka i kaptur) i w tym momencie czekamy akurat na Mieszka z kolegami, którzy gdzieś zaginęli w toalecie.

zdrowotnie wskazany świąteczny Obelix

  • Ile ma Pani wzrostu?
  • Tak, z metr siedemdziesiąt. Jeden.
  • Waga?
  • Nie wiem. Jakieś 63…
  • Obwód w pasie?
  • Nie mam pojęcia… 90?
  • Ciśnienie?
  • Nie mierzę. Nie wiem…. Jakieś takie uśrednione?
  • Tak wpiszę.
  • Ten pas to jakoś inaczej. Tyle to w biodrach będzie, a w pasie to jakoś mniej. Chyba, że po świętach tak wyszło.
  • Domyśliłam się – zaśmiała się pielęgniarka.

W środę zaraz po świętach byłam na badaniu krwi. Bo byłam przed świętami, a potem na e-pacjent odkryłam, że mam skierowanie na JESZCZE inne rzeczy, więc poszłam ponownie. W obu badaniach miałam zleconą podstawową morfologię. Nie bardzo mogłam ją ze skierowania wywalić, więc pomyślałam, że po prostu niech zrobią 2x. Tym bardziej, że oba badania dzielił okres świąt, czyli czas wysypiania się i dobrego oraz jakościowego jedzenia. Iii?? Zdecydowanie to drugie jest lepsze – co oznacza, że obżarstwo i lenistwo nam służą i CZASEM tego potrzebujemy! Btw. kontynuując nastrój chillu i rozprężenia na dziś mamy zaplanowaną wyłącznie wyprawę do kina.

Macie już zimne ognie? Tegorocznym hitem są zimne ognie w kształcie choinek, gwiazdek i serduszek. Tak nam się spodobały, że dorzucaliśmy je do wszystkich możliwych prezentów (nawet tych ze szkolnych Mikołajek), chociaż były w bardzo wielu sklepach i pewnie wszyscy na nie trafili. Natomiast wczoraj w niemieckim sklepie na A kupiłyśmy z Łucją zimne ognie, które mają 120 cm!!!

z dziećmi do fabryki

  • Mieszko, pamiętasz o czym rozmawiałeś na święta z dziadkiem?
  • Kiedy?
  • Na święta. Jakoś tak siedziliście koło kominka i dziadek się Ciebie coś pytał, a Ty odpowiadałeś…
  • Nie pamiętam.
  • Weź sobie przypomnij. Dziadek po tej rozmowie miała refleksję, że jesteś bardzo fajnym chłopakiem i jestem ciekawa czym go tak zauroczyłeś.
  • To zapytaj się go.
  • PYTAM się Ciebie!

Dzisiaj wzięłam sobie do pracy Mieszka. Dwa tygodnie temu byłam TAM z Lilką, a dziś zabrałam młodego. Poszedł najpierw do centrum gier, a potem przylazł do mnie, napił się mojej kawy, wyjrzał przez okno i ruszyliśmy do domu. Podobało mu się (miłe), a potem pojechaliśmy w jedno miejsce, żeby znaleźć COŚ na urodziny jego kumpla (w sobotę). Przy okazji w sklepie z dobrami z Niemiec była wyprzedaż artykułów świątecznych, więc mamy DIY-owe ciekawostki to przyszłorocznych kartek (extra, bo przy ich robieniu w tym roku wszystko NAM się zużyło). Przy okazji mogę sobie podsumować, że za rok MOGĘ kupić dwie (i ani jednej więcej) rolki papierów do pakowania i MOŻE jedno opakowanie zawieszek prezentowych. Wstążeczki są, podobnie jak światełka i bombki. Ewentualnie cudowne były świąteczne neony, więc takie coś można będzie CHCIEĆ mieć!

Projekt dom 2023!

Nastał ten dziwny okres, kiedy nie bardzo wiadomo co ze sobą zrobić. Ja niby jakąś tam robotę mam, ale mniej niż zwykle, no i co tu kryć NIEWIARYGODNIE się cieszę, że znowu się wysypiamy. Ten pierwszy okres każdego roku szkolnego jest jednak bardzo długi i męczący. Sylwester szykuje nam się podzielony, bo Mati chce gdzieś tam porwać Łucję i panna trochę się tym martwiła, ale tak naprawdę NASZ Nowy Rok to głównie ratowanie emocji Bibi, więc niech JEDZIE. Zmieniam pościel dziewczyn (swoją i Mieszkową zmieniłam wcześniej), by ten 2024 powitać na galowo! Mieliśmy iść do kina na Wonkę, ale dzieciaki już poszły z tatą, więc może wybierzemy się na Aquamena? Wyprzedaże nam nie grożą, bo tradycyjnie jesteśmy spłukani, LECZ możemy spróbować zrobić pierwsze podsumowanie 2023. Sekcję DOM!

Co się działo? Nie za wiele. Początek roku był minimalistyczny, a potem jak zaczęłam pracować to wyjazd Lilki pochłonął sporo funduszy. Niemniej jednak coś tam dochodziło. Kupiłam sobie deskę do prasowania (ja wypalam w nich dziury), obiektyw widzący DALEJ (cały czas brakuje mi jeszcze jednego, ale już go wybrałam!), a Mieszko dostał rower. Z małego sprzętu straciliśmy gofrownicę oraz dwa telefony i jeśli chodzi o to drugie to zostały kupione nowe (Lilka i Mieszko). Panny mają suszarkę do włosów – nie Dysona, lecz taką lepszą, bo z nakładką do włosów KRĘCONYCH. Mieszko miał dołożoną pamięć do komputera, a ja wymieniałam listwę chłodzącą w moim laptopie. Doszedł mi też służbowy laptop, który jest świetny. Cały czas w strefie marzeń pozostaje mop parowy (on będzie ratował podłogę po psie), kaszowar oraz kolejna gofrownica.

Z rzeczy większych dużo się działo w ogródku, gdzie nie tylko kontynuowałam użyźnianianie ziemi (komposty, fusy i skorupki jajek), lecz dosadziłam też kilka krzewów. Mam również lampę w pokoju, którą planowałam conajmniej od trzech lat. Marzą mi się nowe talerze, chociaż kupiłam kilka w biedronce… Te idealne są w sklepie polskiej grupy porcelanowej i w tym roku zrobiłam tam zakupy TYLKO raz zamawiając talerz choinkę dla Lutki na prezent świąteczny. Doszły mi za to akcesoria rękodzielnicze, zrobione głównie przez Mieszka (świąteczna butelka, skrzat z fasolą i gliniane figurki), niebieski talerz serce, przy którym pomagała mi Łucja oraz Ziarnuszka, czyli laleczka pilnująca domu. Dwa razy poprawiałam strych. Raz po zimie, kiedy uszczelniłam całość pianką termiczną, a drugi raz w lecie gdy likwidowałam dziury wygryzione chyba przez kuny… Mieszko dostała wielką poduszkę anime, oprawiliśmy jeden obrazek, przed domem zagościła sztywna miotła, a w drewnie do kominka znalazłam kawałek przypomianający rzeźbę. Wyprałam również obicia kanap i tu szok, bo MOŻNA i są teraz jak nowe! Do sukcesów należy też zaliczyc kuchenny zlew, z którego w tym roku nie korzystałam (opłukuję noże, ale wodę z brudami wlewam do sedesu), co jest oczywiście wkurzające, LECZ ani razu w tym roku nie wzywałam hydraulika. Zniknęło elektryczne pianino, znalazłam NOWĄ pralnię chemiczną (magiel) oraz mamy solarne światełka świąteczne przed domem! No i udało mi się w lecie zrobić grilla, co uważam za ważne i bardzo pozytywne wydarzenie (lubię, lecz logistyka pojedynczego gospodarza to mocno komplikuje).

Na przyszły rok przechodzi to samo co od lat, czyli regał (góry książek na razie rosną w mojej sypialni) oraz porządek z podłogą koło tarasu. Chimeryczna od bardzo dawna jest lodówka, która sie co kilka miesięcy sama rozmraża (ALE działa i tego się trzymajmy). Na styczniowe urodziny chciałabym, żeby Mieszko dostał fotel do grania. Potrzebuję także WIĘCEJ ceramicznych miseczek, a do jednego sklepu mam voucher i chcę tam kupić dwa kocyki, które będą wymienne do kanap na dole. Pewnie rozwali się żelazko, bo to urządzenie, które zużywam, no i bardzo chcę wymienić naszego dostawcę Internetu (umowę mamy do kwietnia).

Poczet Czekoladowych Mikołajów

  • Mamo, przeczytałam Syrenę, którą dostałam na Mikołajki. Jak chcesz mogę Ci dać.
  • O super, Łucja, bo akurat nic nie mam. Dobre?
  • To SMUT jest. I to taki mocny.
  • Erotyk? Ale to przecież z syreną?? Jak to możliwe? To RYBA!
  • Tak jak w Arielce. Czasem można.
  • Weź mi nie spojleruj. Trudno. Mam nadzieję, że zamykałaś oczy w niemoralnych momentach!

I po świętach! Było smacznie, rodzinnie i pozytywnie! Pogoda jak to w ostatnich latach, była deszczowa, lecz na Nowy Rok ma być śnieg i dobrze, bo dzieci od dziadków dostały rewelacyjne SANKI! Diabli w południe pojechał i wraca dopiero na ferie, a otrzymane prezenty już porozkładane po swoich miejscach. Jedzenia NIE mamy za dużo – raptem słoik sałatki jarzynowej, bo Lutka dopiero wczoraj wieczorem robiła i mikro resztkę zupy rybnej. Dowiedzieliśmy się, że „ryba po grecku” NIE pochodzi z Grecji, kuzynka dzieci weźmie udział w top-owym konkursie pianistycznym (niesamowita opcja – mam nadzieję, że moje dzieci też trochę tych talentów artystycznych z rodziny Diabla zgarnęły), a Bibi przejechała się windą (histeria pełna). Tu macie świąteczną roleczkę, a niżej plejada Mikołajów z Niemiec. Było ICH więcej, lecz TYLKO te dotarły do domu… I tu ciekawostka, bo one mają RÓŻNE smaki. Ten czarny jest pyszny, podobnie jak ten z miętową czekoladą!

Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy?Dokąd zmierzamy?

-Dan Brown, „Początek”

W audiobooku, który mi teraz leci w aucie, w kółko przewijają się te trzy pytania. W globalnym zakresie genezy gatunku ludzkiego. Dodałabym do tego jeszcze jedno: Czy żołądek rzeczywiście może pęknąć? Za kilka dni będę Wam polecać różne osoby, które w tym roku w necie wynalazłam, ale jedną zdradzę juz dziś. To babka, która specjalizuje się w podcastach kryminalnych i ma na fb profil Renata z Worka Kości. „Worek Kości” to nazwa klubu, gdzie spotykają sie czasem fani profilowania kryminalnego i kryminalistyki. I ona przytaczyła w tym roku dwie przypowieści o przejedzeniu…

Natomiast JA miałam dziś AŻ dwa świąteczne obiady. Byłam na chwilę u dzieci, a potem pojechałam do dziadków. Na tym pierwszym spotkaniu był Grek, który pojawił się jako odłam rozstrastającej się rodziny i było to zalążkiem rozważań o tym, czy Polska i Grecja miały jakąś wspólną historię? No bo z Turkami było takich punktów sporo, ale z Grecją? Pomińmy to, że historia Grecji jest nieporównywalnie dłuższa niż nasza. U nas raptem niewiele ponad 1000 lat, bo wcześniej to jakieś dzikie plemiona słowiańskie były, o których nikt nic nie wie. Za to Grecja to tysiąclecia… Diabli przypomniał Powstanie Pułkowników pod koniec lat ’60, kiedy sporo mieszkańców Hellady przybyło do Polski, a wątek rozwinęłam później z dziadkami, a Lutka dorzuciła, że osiedlali się w okolicach Szczecina i piosenkarka Eleni pochodziła właśnie z rodziny greckich emigrantów. Także oba OBIADY minęły mi na pysznym jedzeniu i ciekawych rozmowach! Tyle, że NIE przystopowałam na czas, bezkarnie dorzucałam te serniczki i kutię i autentycznie boli mnie brzuch z przejedzenia… A może gdybym się zdrzemnęła po drodze było by LEPIEJ?

Wesołych Świąt!

  • Matko, a jaką koszulę?
  • Fakt, koszula… Czekaj… Ubiegłoroczna? Ta, albo ta??Przymierz!
  • … Rękawki kończą mi się zaraz za łokciem…
  • True… Może jakaś po ojcu została? Taka z golfiarzami… Łucja, gdzie jest ta koszula z golfiarzami, którą nosiłaś w lecie?
  • Nie wiem, ale jeśli chodzi o Mieszka, to może wziąć koszulę, którą dostałam od Matiego!
  • Oo!! I to jest myśl! I może Mikołaj Ci jakąś przyniesie to będziesz miał na pierwszy dzień świąt inną!

I przyniósł, bo SAMA pakowałam. Trafiłam w outlecie, na męskim dziale, na taką z narciarzami i pomyślałam o sobie, a potem w domu przyszło mi do głowy, że może przyda się Mieszkowi, więc wrzuciłam ją do jego paczki!

I pierwsza tura już za nami. Wszystko było pyszne, a susz to babci wyszedł taki jak nigdy! Wydaje mi się, że to zasługa gruszek, które kupiłam, bo Lutka mnie o to prosiła i na rynku poszłam do gościa z suszonymi owocami. On rok temu miał wybitne śliwki, a suszone gruszki miał z RÓŻNYCH odmian. Wzięłam DWIE różne wersje i do suszu, oprócz suszonych owoców nie było dodane NIC. Ani goździki, ani cynamon, ani nawet JEDNA łyżeczka cukru. Smak niesłychany! Barszcz babci wyszedł również Oscarowy i tu pełen sukces, bo cała trójka spróbowała, a panny nawet brały dolewkę! Teraz dzieci już u taty i drugiej babci, a ja szykuje plac do robienia zupy!

Łucja buczała przed świętami, że to jej OSTATNIE dziecięce. Bo za rok już 18 lat! Ale przecież ze Świąt się NIE wyrasta! To jest dzień i to jest święto, którym cieszymy się w każdym wieku. Każdy jego element jest dobry. Dobre jest jedzenie, które szykujemy, dobre jest kupowanie prezentów, które zmuszają nas do myślenia o innych i o tym jakie mogą być ich potrzeby (dziadkom prezenty od nas się podobały!) i cudowna jest uczta, do której zasiadamy. Mam nadzieję, że Wasze są mniej szarpane i po Wigilii, która NIE odbywa się wg czasu z Władywostoku 😉 macie czas na gadanie, a może nawet spacer (chociaż leje chyba w całej Polsce), lecz jeżeli wyszło Wam tak ja u mnie, to WIERZĘ, że również był to wspaniały czas!

groch w połówkach

Biegamy. Piecze się chlebek bananowy, a rano z Lilką byłam w cukierni po serniki (dostała tam też pierniczka, którego zjadła po drodze). Prezenty zapakowane, a za chwilę włączę żelazko, żeby wyprasować spodnie Mieszka. Dziś jeszcze jedziemy do dziadków, bo tam śpimy i JUTRO TAM obchodzimy WCZESNĄ Wigilię. Potem zbieram towarzystwo i wiozę do taty, na PÓŹNĄ Wigilię. Sama wracam do domu i zabieram się za gotowanie zupy rybnej z którą jadę kolejnego dnia do dziadków. Smarki wracają do mnie we wtorek rano i WTEDY jeszcze raz, w całym komplecie, jedziemy w odwiedziny do dziadków! Lila opowiadała mi przekomiczna historię o tym jak chłopak z jej szkoły miał wystapić jako Mikołaj (za występ w stroju Mikołaja jest 60 punktów do zachowania, więc chętny się zawsze znajdzie), lecz chciał udowodnić kumplom, że to g-niany materiał i zrobił dziurę w spodniach. I potem zrobiło się gorąco, bo do sali zbliżała się dyrektor i oni mówią: Weź już nałóż te spodnie, ale on wykrzyknął: JAK? Mają dziurę na jajkach!!

Wrzucę Wam tekst Łukasza Najdera, bo niezmiennie uważam, że to najlepszy opis tego się teraz dzieje:

Jemiołę? Mamy!

To co się dzieje w sklepach przypomina chwile przed ogłoszeniem pierwszej fali pandemii 🙂 Ludzie są WSZĘDZIE, a półki pustoszeją. Dwa razy podjeżdżałam dziś do piekarni, bo ani miejsc parkingowych, ani chleba nie było. Na rynku tłumy (potrzebowałam suszone gruszki, dynię, pora oraz marchew), a jak mi się przypomniało, że potrzebuję JESZCZE puszkę z małymi pomidorkami do zupy rybnej i wylądowałam w dużym hipermarkecie, to niemalże stałam w kolejce po WÓZEK. W tym wszystkim, życie równolegle toczy się dalej. U Mieszka jego kolega chodził w pobliżu jednej koleżanki w tę i z powrotem, aż w końcu się przewrócił i tylko cudem, PRZYPADKIEM, łapiąc ją z biust zdołał utrzymać równowagę. Łucja miała Mikołajki i we flocie domowych skrzatów pojawił nam się kolejny! Za to u Lilki wychowaczyni się rozchorowała, Wigilia klasowa przełożona na „po Nowym Roku”, a ponieważ wszyscy na L4, to panna dziś lekcji po prostu nie miała! Pomogła mi więc przy pakowaniu prezentów! Btw. Jemiołę mamy w dwóch małych pęczkach, ale okazuje się, że jemioły NIE kupiła babcia, więc po prostu jeden będzie dla dziadków!