ciągle pada

Rano do mojego pokoju weszła zapłakana Łucja:

  • Ojej, kochanie, co się stało??
  • Właśnie oglądałam fretki. One są takie słodkie! Trzeba mieć parę i lubią się wspinać! I patrzyłam na strony adopcji i tak dużo ludzi chce je oddać! To takie smutne!
  • Straszne! Nie chcą takich słodkich stworzonek?
  • Bo one przegryzają kable… Postanowiłam, że MOIM domu będę miała fretki.
  • Wspaniały pomysł! Kable przecież można pochować! A co na to Mati?
  • Jeszcze śpi.
  • Jak się obudzi, to na pewno odpisze, że też o nich marzy.

Niestety odpisał, że jak przegryzają kable to nie chce, ale przecież w JEGO części domu nie musi mieć fretek! Niespodziewane! 😀

Niedziela. Zrobiłam Dal soup i bardzo Wam to danie polecam! To taka zupa, na którą Łucja jeździ do jednej indyjskiej knajpy, bo tam podają najlepszą. Wersja, którą wybrałam ja, ma dynię i batata, a ponieważ miałam mało czerwonej soczewicy, to wrzuciłam też garść grochu. Schodzi do niej suszony imbir i kurkuma, czyli przyprawy, których mam jakoś za dużo, bo ciągle ucieram świeże. Można ją zamrażać i chyba będzie się u nas czasami pojawiać! Zawieźliśmy ją też dziadkom i tam zrobiliśmy zamiankę z rosołem, którego dla odmiany fanem jest Mieszko!

Mazurskie kurki. Siedziały takie ceramiczne cuda na oknie naszej kwatery i podziwiałyśmy z Lilką, która najpiękniejsza!