Ruszamy odsapnąć trochę świeżym powietrzem! Miał jechać z nami Mati, ale taki posmarkany przyjechał z tego parku wodnego, że pomimo namów TEŚCIOWEJ zadzwonił po mamę i już wrócił do domu. Jedzie za to z nami Bibi! Mieliśmy ją podrzucić dziadkom, lecz dziadek ostatnio chorujący i mama i tak ma z nim urwanie głowy. O 12-stej mamy jeszcze odczulanie z Lilką, a potem od razu jedziemy!
Wywaliłam na dwór słonecznik, bo do naszego powrotu nie dotrwa, a ponieważ leży na podłodze, koło drzwi tarasowych, to się zaczęłam obawiać, że jakiś ptak sobie głowę rozwali próbując go zjeść. Jednocześnie Miau będzie miała telewizor przez dwa dni! Bo wracamy w niedzielę!

