Gdy wracają ze szkoły, każde „zakopuje” się w innym miejscu domu. Mieszko chwilę mi opowiada jak minął mu dzień, Łucja wchodzi na górę zmyć makijaż i chwilę później leży na swoim łóżku, za to Liliana wpada, rzuca plecak, ściąga spodnie (bo gniotą i ograniczają) i idzie do mojej sypialni. Potem ja obchodzę dom i jeszcze je męczę. Położyłam się np. koło Lilki, żeby mi coś opowiedziała. Albo żeby w KOŃCU obejrzała jakiś filmik, który jej wysłałam. Leżymy, leżymy i przyszła Łucja…
- Przytulę się do WAS.- Łucja zaczęła tę SIOSTRZANĄ rozmowę
- NIE, Łucja. Za dużo nas będzie. Wystarczy, że matka tu przyszła. Ja chciałam odpocząć. A ona mnie cały czas dotyka.
- Zaczekaj Lila, aż będę przyjeżdżała do Ciebie z piątką moich dzieci…
- I wszystkie będą się nazywały Florek i Florka?- zaszydziła Lila
- Cały czas nie mogę Matiemu wybić z głowy tego Franka…
- Ale wszystkie będą na F?– dopytałam ja, bo temat był dla mnie nowością 😀
- Zobaczę…
Dziś Dzień Zwierząt. Od majfrienda (czyli z Ali) przyszła maszynka dla PSÓW. Zamarzyło nam się groomowanie Bibs, a ona psychicznie nie zniesie takiego zabiegu z obcą osobą. I pierwsze użycie na plecach wywołało histerię, więc NIE wiem czy uda nam się tego użyć ponownie…

