- Matko, ale gdzie my ZNOWU jedziemy?
- Na marsz, Mieszko.
- Jaki marsz?
- Marsz w obronie wolności. Z babcią. Byliśmy w czerwcu na podobnym.
Gość, który uczy historii i z którym gadałam na wakacjach opowiadał ciekawe rzeczy. Tłem był wyjazd integracyjny, a ponieważ był wiekowo jak ja, wiele spraw widzieliśmy ponownie. I on powiedział, że można się burzyć, lecz trzeba obiektywnie przyznać, że tak dobrze jak teraz nigdy w Polsce się wcześniej nie żyło. I ja też pamiętam lata poprzednie i jest mi teraz lepiej i łatwiej. Zasługa czasów, gospodarki i naszego miejsca w Europie. Bardzo bym nie chciała żadnej ze swobód czy przywilejów stracić (na przykład wylecieć z Unii), lecz zgadzam się z tymi, którzy mówią, że te niektóre złe rzeczy, które się teraz dzieją, są wynikiem złych działań poprzednich rządów.
Dziś jak szliśmy to przyszło mi do głowy, że jesteśmy wspaniałym społeczeństwem. Zazdrościłam kiedyś Hiszpanom, że w niedzielę w Madrycie zamykano główne ulice, żeby Madrilenios mogli spacerować całymi rodzinami (z 20 lat temu takie coś widziałam), ale dziś było podobnie. Dobrze ubrany, pozytywny i kulturalny tłum, który przelewał się przez miasto. Wchodzono do kawiarni po kawę oraz ciastka, wszyscy ze sobą gadali i byli dla siebie mili. W którymś momencie ktoś zemdlał i przez tłum poszła fala okrzyków by ściągnąć ratowników. Utopijnie nie chcę żebyśmy byli podzieleni (jakie straszne awantury są w necie pod recenzjami „Zielonej Granicy”!), więc może poszukajmy tego co nas łączy ? Nowego Znachora obejrzeliście już??? ZŁOTO! Tu macie roleczkę z dziś. Widać w którymś momencie, że Mieszko stoi tyłem, bo ŻRE żelki, które ostatnio sobie kupił. A niżej foteczka słomkowego MISIA!

