-dzisiejsze zakupy na rynku – decyzje co kupować podejmował razem ze mną Mieszko
Miałam dziś w nocy koszmar… Śniło mi się, że dzwonią z mojej starej szkoły, że już ułożyli grafik na nowy rok dla mnie. I ja otwieram meila i widzę, że dużo tego jest. Zaczynam myśleć: jak to się stało, przecież ja już mam inną robotę?? To dwa etaty mam robić?? Technicznie się da, ale ja NIE chcę! Może mnie wywalą? Co mam zrobić, żeby zerwali ze mną tę umowę? Nie będę chodzić na zebrania, oleję wszystkie szkolenia i nie wezmę żadnego zastępstwa! Tak się zestresowałam, że obudziłam się o tej szóstej i poszłam z Bibi na spacer 🙂
Tymczasem miałam dziś ostatni angielski, potem spotkanie zespołu i w końcu wyjaśniło się, że tylko połowę etatu będzie mi zajmować nauczanie. Reszta będzie przeznaczona na inne rzeczy i strasznie się z tego cieszę.
<><>
Byłam DZIŚ z Mieszkiem oglądać rowery. Jeden mu się podoba i MOŻE we wrześniu dostanie nowy? Rok temu nowy dostała Lilka, młody jest zdecydowanie za duży na obecny (na miarce przy drzwiach wychodzi, że w ciągu lata doszło mu sześć centymetrów???), a kupowanie po sezonie jest całkiem opłacalne. Zresztą on do szkoły na rowerze jeździ cały rok!
Śmiesznie wyszło z tymi rowerami, bo sklep zamknięty i wisiała kartka (będę za 30 minut), więc poszliśmy do spożywczego, gdzie spotkaliśmy mnóstwo znajomych i z każdym gadałam… A potem wróciliśmy do tego sklepu dzierżąc zakupy w rękach (auto było zaparkowane gdzieś dalej). I Mieszko niósł kubełek z twarogiem… Taki ELEGANCKI młody człowiek: wybierał rower z wiaderkiem w ręce 🙂
<>
Ostatni Łotewski set:


Wyżej Jurmala, niżej Ryga!


