poniedziałkowe lądowanie

Lecimy z kolejnym tygodniem – ostatnim przed rokiem szkolnym! Łucję dziś rano odwiozłam na dworzec, bo panna ruszyła na ostatnią wakacyjną wyprawę: wycieczkę z Matim. Ukochany ma urodziny (chyba dokładnie dzisiaj) i Ł. wymyśliła, że pojadą sobie na trzy dni do pewnego miasta! On ma teraz trudniejszy okres, bo jego tata postanowił ułożyć sobie życie i związał się z babką, która ma czteroletnie bliźniaki! A ponieważ jego rodzice mają opiekę naprzemienną, to w jego świecie pojawiły się dosyć duże modyfikacje. Chłopaki już mu nawet narobiły szkody, bo zniszczyły płyty do Fifa (chyba chodzi o grę). Jadą więc młodzi odpocząć, a my tutaj działamy dalej.

Najważniejsza sprawa w nadchodzącym tygodniu to ogólniak panny najstarszej, ale cały czas NIC nie wiadomo i wcale to wszystko dobrze nie wygląda. Jej fizycznie nie ma, lecz i tak, to czy ja gdzieś wepchnę odbywa się na linii rodzic-szkoła, więc jak może się odstresować, to prawidłowo. Poza tym mam zmiany w pracy, więc siedzę z kompem i odwalam szkolenia oraz tutoriale, które umożliwią mi wprowadzenie kolejnych zmian w grafiku i sposobie pracy. Na czwartek mam dentystę z Lilką, a w środę w nocy odbieram Łucję z dworca. Kupowanie podręczników przekładamy na wrzesień. Ma być upalny ten tydzień, ale gdyby popadało, to chętnie bym poszła na jakieś grzyby… NIC kulturalnie nie planujemy, bo i tak czuję się przytłoczona tą ilością ważnych punktów, ale jak ruszy wrzesień powinno być więcej wiadomych!

Łotewskie migawki:

Stacja, na której omyłkowo wysiedliśmy i utkneliśmy tam na półtorej godziny. Poszliśmy wtedy do sklepu spożywczego po lody (oraz suszone rybne snaki, które skończyły jako przekąska powitalna dla Bibi) i ze zgrozą patrzyliśmy jak chłopcy bawią się na torach – my jednak żyjemy w takim bezpiecznym, osłonowym świecie, gdzie nie układa się już kapsli na torach (chociaż ja to robiłam jako dziecko!). Cudowny był ten dworzec!
Ryga i trolejbus, których tam pełno. Bilety są kartą magnetyczną i wszędzie jest znaczek kury. TO chyba jakieś totemiczne zwierzę miasta 🙂
Droga na bagna
Akademia Nauki z innego krańca