Wiecie gdzie leci się 45 minut, bilet w środku lata mieści się w kwocie dwucyfrowej, a na dodatek przelatujesz do innej strefy czasowej? Do RYGI! Lot mieliśmy krótki, bo samolot miał opóźnienie i pilot NADGANIAŁ, lecz z powrotem czas wyniósł 50 minut, czyli niewiele więcej (tu rolka z lotu). Łotwa jest w strefie euro, więc jest to dość wygodne, karmią jak w całej Pribałtice dobrze i w sumie to wyszedł nam kolejny wyjazd powyżej naszych oczekiwań! Wszędzie jest blisko, a komunikacja miejska i podmiejska jest gęsta, tania i systematyczna. Zwiedzanie dobrze jest rozpocząć od wjazdu na dach Akademii Nauk (ichniejszego Pałacu Kultury, budowanego na podobieństwo siedmiu sióstr Stalina), skąd widać całe miasto (roleczka). Ryga jest ładna, kompaktowa i przyjazna. Z dachu widać cztery kopuły – to hale, w których Niemcy trzymali zeppeliny, a teraz mieści się tam gigantyczny targ. W jednej z hal są ryby, owoce morza, kiszonki i kawior. I teraz się skupcie! W moim uniwersum BYŁY do tej pory dwa kawiory: czarny i czerwony, a okazuje się, że jest ich WIĘCEJ. DUŻO więcej. Wiecie jak się je kupuje? Sprzedawczyni poprosiła bym zacisnęła dłonie w pięści i na zewnętrznej części (tak jak testowanie kremu) układała mi w pewnych odstępach po trzy, cztery ziarenka różnych odmian. Bym sobie WYBRAŁA, który mi NAJBARDZIEJ smakuje! W ten sposób znalazłam IDEALNY i taki też kupiłam (porcję kanapkową). Poszliśmy potem do piekarni, gdzie dorzuciłam do zestawu wielkie, puchate croissanty (one mi bardziej do kawioru pasowały niż bułka) i zasiedliśmy w parku. Siedzimy i WTEM słyszę, że coś GRA… Okazało się, że tuż obok trwa koncert zespołu 5nizza, czyli kapeli, którą uwielbiałam na studiach!!!
Pojechaliśmy również do Jurmali (fotki z tej części jutro, a tu rolka) – która była kiedyś najsłynniejszym Bałtyckim kurortem. Bałtyk tam jest inny. Bez fal, a gdy ruszysz w wodę, to idziesz długo i cały czas jest płytko. Są tam najdroższe nieruchomości na Łotwie, bo domy budują tam Rosjanie i porozumiewaliśmy się właśnie po rosyjsku. Łotysze są bardzo przyjaźni do Polaków i absolutnie nie mieliśmy niemiłych sytuacji. W Jurmali dostaliśmy zaproszenie na baraninę na kolację, LECZ nie dotarliśmy do nich, bo ruszyliśmy dalej i utknęliśmy w Kemeri. To mieszczący się kawałek dalej Park Narodowy z bagnami. Trasę Ryga-Jurmala-Kemeri dobrze pokonać pociągiem. Jedzie się przez takie wioski, które mają atmosferę filmów Michałkowa. Mityczna, przedrewolucyjną Rosja. Drewniane dworce, stare pociągi, drzewa mirabelkowe, wypłowiałe wille ozdobione ażurowymi ozdobami z drewna oraz długie i chude dzieciaki gnające na rowerach z telepiącą się wędką.
Bardzo nam się ta Łotwa podobała. Gdyby ja równać z Litwą, to Litwa jest bogatsza, więcej tam knajp, luzu i atrakcji, ale Łotwa nadgania cudownym klimatem i autentycznością! 🙂







Niżej jedna z atrakcji miasta. Tu mieszkali Czarnogłowi, czyli bractwo założone jeszcze w XIII wieku, które chroniło karawany kupieckie. Nie mogli mieć żon, nazywali siebie Rycerzami Króla Artura i zgromadzili naprawdę pokaźny majątek. Wywodzili się z Egiptu, dlatego „Czarnogłowi”.







Łotewska Akademia Nauk:





Widzicie po lewej cztery hangary? TO właśnie Centrāltirgus.



Fragment koncertu. Właśnie leci Sołdat:

A to znowu ulica. Ryga była częścią Hanzy i również (w sensie i Lubeka, i Anwerpia także) słynęła z czekolady. Tak sobie myślę, że może dlatego, ze mieli dostawy kakao z Afryki? O czekoladach zapomnieliśmy. Mieliśmy upatrzone, ale w końcu wyleciały nam z głowy.

Trafiliśmy na kręcenie filmu oraz wpadliśmy na Johna Malkovicha. Trochę niewiarygodne nam się to wydało, ale rzeczywiście on siedzi teraz w Rydze, bo jest tam jakaś wystawa fotografii z nim oraz ma jakąś rolę w Ryżskim Teatrze.






Wyżej pomnik Wolności – on jest zielonkawy. Niżej natomiast Mieszko w sklepie ze słodyczami, gdzie był PRIME. To taki napój co na całym świecie ludzie go sobie wyrywają, Lilka w Kanadzie nie znalazła, a w Rydze był! Dobry? NIE. Za słodki. Ale za to w sklepach są Tymbarki w smakach jakich u nas NIE ma. Aloesowy Tymbark jest wybitny! Z odkryć nastoletnich były też jakieś unikatowe bubble tea.




