Świętowań jak to u nas SPORO, więc dziś następna tura urodzinowa Łucji! Było z tatą, będzie z Matim (bo on jest z końca sierpnia i „plany na obchody” są na wakacyjnej wyprawie WE DWOJE), no a dziś było celebrowanie siedemnastki z dziadkami! Torcik zamówiłam na tygodniu – panna chciała BEZOWY i w tym upale zdmuchnięte zostały świeczki po raz kolejny!
Podsumowania już były, dorzucę więc tylko, że po-wakacyjny Diabli jest pod ogromnym wrażeniem talentów adaptacyjnych całej trójki. Nowe miasta, nowe miejsca i nowe kraje nie wywołują w nich żadnych obaw czy blokad. Mieszko chciał iść do toalety i w takim Europa Passage, które było sąsiednim budynkiem ją bez problemu odnalazł. To centrum handlowe, a taki przybytek (w-c) w Niemczech jest płatny i ukryty na ogół w określonym (jednym) miejscu paropiętrowego budynku. Liliana stoczyła rozmowę z babką na stacji benzynowej na temat jakichś voucherów, a obie panny łatwo poruszają się w każdym miejskim systemie. To rzeczywiście jest niezłe. Znam więcej takich egzemplarzy, ale z całą pewnością nie jest taki każdy.





U dziadków, jak to u dziadków, uraczeni zostaliśmy wspaniałym obiadem, rozmawialiśmy o uzdrowiskach leczących naftą (taki temat nam wypłynął), systemie kolonialnym w XIX wieku (czytam Babel i ta książka jest rewelacyjna!) i SUP-ach. Widziałam niezły filmik o zlocie sup-ów w Petersburgu przed paroma dniami i nie znałam Rosji od takiej wyluzowanej strony. Za to TERAZ, lokalnie, czekamy WSZYSCY aż trochę chłodniej się zrobi, to wybierzemy się na grzyby!
