



Podczas kiedy panny zgłębiały tajniki języka Tomasza Manna, braci Grimm i Geothego (skoncentrowane głównie na tym, gdzie pójdą PÓŹNIEJ na lunch-yk), Mieszko wraz z młodszą siostrą dotarli do… Legolandu! To jest mega gratka, podczas której ten wyluzowany nastolatek powiedział KILKA razy: To jest NIEZŁE oraz TO było ŚWIETNE, a są to słowa przez niego NIEUŻYWANE! Strasznie szkoda, że nie wziął do Danii swojego paszportu Lego, ale extra, że tam dotarli. Ja NIE byłam i uważam, że to niesamowite, że pierwszy Legoland Mieszka to ten PIERWSZY. Z Hamburga do Danii jest jakoś nie za daleko i Diabli taki pomysł miał już od pewnego czasu. Młody chyba NIC sobie nie kupił, ale wiem, że na sali gdzie było DUŻO klocków wpadł na pomysł, że może JEDEN ukraść i robił zdjęcie owego klocka oraz wysyłał do kumpla z pytaniem: ILE MU ZAPŁACI za TAKI klocek… Ot, taki przedsiębiorca… Jeśli byliście TAM wczoraj i widzieliście blond młodzieńca w jego ulubionej bluzie to właśnie był ON! 🙂
<>
Ja tymczasem byłam rano na poczcie i dostałam DWA urzędowe pisma, po których zalał mnie zimny pot. Wygenerowałam już jednak jakieś odpowiedzi i chyba będzie okej. I FATALNIE przez te upały się znowu śpi, dziś rano na spacerze z Bibs kogo nie spotkałam to wszyscy jak Zombie wyglądali.
