
12 sierpnia to również Światowy Dzień Młodzieży, co z kolei jest dobrym punktem (jak słusznie zauważono na Lubimy Czytać) do rozważań o czytelnictwie kolejnych pokoleń. Jak wiecie, sytuacja NIE wygląda źle, w Polsce się NAWET czyta i powinniśmy być z tego dumni. No i tak trochę zasłaniając się ideą zamówiłam kolejne książeczki! W sumie to mam jeszcze co czytać, ostatnio przeglądam literaturę dziewczyn (zabawnie ten gość zripostował ideę PRZECZYTANIA wszystkich książek jakie się ma w domu), ale a)chciałam wybrać coś dla Łucji b)ja też, dla SIEBIE, dawno nic nie kupowałam! Dla Łucji doszły: Dziewczyny, którymi byłam, czyli historia o napadzie na bank, na którą ostrzy się Netflix oraz Światło, którego nie widać czy losy dwojga pozornie nie połączonych ze sobą osób podczas II wojny światowej. Dla mnie wzięłam Babel, na który miałam ochotę od bardzo dawna, to strasznie gruba księga, ale uwielbiam tego autora oraz Potwora z Florencji. To drugie poleciała mi znajoma, która uwielbia Literaturę Faktu i Reportażu (najchętniej wydane właśnie przez Czarne) i utknęła równorzędnie w trzech książkach, a to jest jedna z nich.
<><>
Poza tym POMALOWAŁAM ściany (okolice schodów) i ŁAZIENKĘ. Wydaje mi się, że rok temu tego nie robiłam, bo skupiłam się na malowaniu płotu, a bardzo to (malowanie) lubię robić! Nie jestem w tym dobra, zawsze jak tak lecę z poprawianiem-poprawiania to osiągam stan: LEPIEJ już nie będzie, lecz NIE jest to refleksja z frustracją, lecz duma z zamknięcia zadania. Wczoraj wszystkie powierzchnie dokładnie umyłam, ale ponieważ spotkałam się z dziadkami i pojechaliśmy na jedną wystawę (tu), to nijak nie mogłam już malować, bo gdy wróciliśmy było już ciemno! Za to DZIŚ w domu unosi się zapach białej farby, co nie do końca pasuje Bibs, ale fajnie że zrobione! Czasu coraz mniej, nie wydaje mi się, żebym się wyrobiła z podłogą, nie będę jednak marudzić!
